19.12.2015 r. - Engelberg
Nasza kadra nie jest w najlepszej formie. Sezon trwa od miesiąca, a oni zajmują miejsca, w najlepszym przypadku, pod koniec trzeciej dziesiątki lub wcale się nie kwalifikują. Nie jest dobrze. Cały sztab szkoleniowy intensywnie pracuje. Kadra A pogubiła się i nie potrafi sprostać narzuconym im oczekiwaniom. Gaja dużo czasu spędza na rozmowach z nimi. Nikt nie potrafi znaleźć źródła problemu. Wiadomo jednak, że nie tkwi on w głowie.
Dla Andreasa jest to również słaby sezon. Kolejny.
Siedzieli w restauracji, jedli kolację, pili wino.
- Wiesz, mój mąż chce, żebyśmy mieli dziecko... - powiedziała niepewnie, przytulając się do Andreasa.
- A Ty tego chcesz?
- Nie wiem. Ja już nic nie wiem. Ja nawet nie wiem czy jeszcze go kocham. Od 1,5 roku traktuje mnie przedmiotowo. Nie dostrzega moich potrzeb. Nie dostrzega moich emocji. On kocha tylko tą swoją Straż. Ja już kompletnie się nie liczę. Jestem tylko dodatkiem. - zawiesiła głos. Łzy napłynęły jej do oczu. - Kiedyś chciałam mieć z nim dziecko. A teraz? A teraz boję się przyznać przed samą sobą, że nie chcę. Zawsze chciałam urodzić synka, a później córeczkę. Urodzić mężczyźnie, którego kocham i który kocha mnie. A ja się chyba wypalam. Ile czasu można kochać za dwoje?
Andreas nic nie powiedział. Przytulił ją mocniej. Pocałował w czoło. Płakała.
GAJA
Ponad 4 lata temu obiecałam pewnemu mężczyźnie, że nigdy go nie opuszczę, że będę mu wierna, że będę z nim na zawsze - w zdrowiu i w chorobie. Piękne są te słowa. Obietnica zobowiązująca, ale...
Kiedy poznajesz człowieka i zaczynasz się w nim zakochiwać, wszystko wydaje się być idealne. Miłość jest ślepa. Nawet wady drugiej osoby przestają być wadami. Nasz mózg przerabia je na zalety. I nie mam nic przeciwko temu. Kocham ten stan. Poniekąd dlatego wyszłam za Łukasza. Ale coś nie wyszło. Może podjęliśmy decyzję za szybko. Może jej nie przemyśleliśmy. Może nasza reakcja chemiczna po prostu minęła. Zabrakło czegoś, co mogło ją podtrzymać. Więc się wypaliła. Miłość jest jak tango - zmienna, niestabilna, angażująca wiele emocji. I co najważniejsze - "potrzeba do niej dwojga".
I co powinnam zrobić teraz? Pozostałam z "resztkami bezsensownej miłości" do człowieka, któremu obiecałam, że go nie opuszczę. Zostałam z potłuczoną duszą, dziurą w sercu i fragmentem tej miłości, która istniała. Mam z nią zostać i być nieszczęśliwa z Łukaszem? Mam godzić się na takie traktowanie? Czy mam odejść, wybierając szczęście, niszcząc obietnicę? Co jest ważniejsze - szczęście czy obietnica?
20.12.2015. - Engelberg
Paulina obudziła się wtulona w Michaela. Spojrzała na niego. Spał słodko jak dziecko. Uśmiechnęła się. Obudziła go pocałunkiem.
- Dzień dobry Księżniczko. - powiedział całując jej usta. - Jak się spało?
- Z Tobą, Książe, wspaniale.
- Mam nadzieję, że nie będziesz bawiła się w Kopciuszka i nie uciekniesz?
- Nigdzie się nie wybieram. Nigdy. Chcę zostać na dłużej. Być może na zawsze. Kocham Cię.
- Ja Ciebie też. Nawet nie wiesz jak bardzo. - szepnął jej do ucha, ściągając z niej koszulkę.
I znów zatonęła w nim. W jego objęciu. Ona naprawdę się zakochała.
Po śniadaniu wróciła do pokoju, żeby przygotować się do powrotu do Polski. Podeszła do niej Gaja:
- Tak bardzo się cieszę, że w końcu jesteś szczęśliwa. - przytuliła Przyjaciółkę.
- Ty też jeszcze będziesz. Zobaczysz. Prędzej niż Ci się wydaje.
- Ale widać, że pomimo szczęścia, coś nie daje Ci spokoju, Paulinko.
- Muszę to przemyśleć, upewnić się. Później Ci opowiem.
Zabrały swoje torby i poszły do autobusu. Były zmęczone i pełne wrażeń. To był dobry weekend.
Gaja weszła do mieszkania. Starała się być bardzo cicho, żeby nie obudzić Łukasza. Zdjęła kurtkę i buty. Poczuła jego ręce na swoim brzuchu, jego oddech na swojej szyi. Zaczął ją całować i rozbierać.
- Łukasz, jestem zmęczona. Proszę Cię, przestań.
On jednak nie zwracał uwagi na jej słowa. Chciała się wyrwać, uciec z jego objęcia. Nie miała jednak tylu sił, ani szans przy nim. Nie pomogły jej prośby, ani groźby. Zaciągnął ją siłą do łóżka. I bez jej zgody zrobił to, co zaplanował.
Co miała zrobić? Krzyczeć? Ktoś uznałby ją za histeryczkę. Przecież wielu ludzi uważa, że żona powinna być posłuszna mężowi. A to był przecież jej obowiązek. Obowiązek?! Nie. Ona uważa inaczej.Zawsze chciała partnerstwa w związku, a później w małżeństwie. Chciała dostawać szacunek i go dawać. Nie chciała żyć pod jakąkolwiek presją, ani też presji tworzyć. Nigdy też nie kontrolowała Łukasza, ani on nie kontrolował jej. Ufali sobie bezgranicznie. Więc co się z nim stało? Co się z nim dzieje? Czy w nocy doszło do gwałtu? Nie! Przecież gwałt w małżeństwie nie istnieje. Przecież godząc się na ślub, przyjęła zgodę na wszystko i zaakceptowała każdą sferę wspólnego życia. Tylko dlaczego ona uważa inaczej? Płacz wtulona w swojego ulubionego dużego białego misia, którego dostała od taty na 18-te urodziny. Czuje się jak wtedy w szatni. Tylko wtedy chłopa był obcy. Teraz był jej mąż.
Noż zamorduję go! Jak fajki kocham. Wykastruję, zamorduję i posiekam. Tyle. Konstruktywniej będzie, jak wypiję kawę.v Ja tu wrócę!
OdpowiedzUsuńDobrze, że jego, a nie mnie :)
UsuńBlondas <3 Super, niech im się wiedzie.
UsuńGaja kocha Andreasa :) A jemu zależy na niej :)
A Łukasz, ja rozumiem, że dręczą go wyrzuty sumienia i w ten sposób próbuje je zagłuszyć. Ale fałszywe staranie się tylko pogorszy sprawę. On ją krzywdzi, nie kocha.
I tak, mimo wszystko czekam na więcej :)
Myślé, że Paulina dojrzała i będzie om sié wiodło ;)
UsuńGaja przede wszystkim chce być wierna przysiędze. Nawet kosztem własnego szczęścia.
Łukasz... wiesz, jemu nie chodzi o wyrzuty symienia. On myśli, że jeżeli Gaja będzie w ciąży, to uniknie odpowiedzialności za ciążę Natalii.