2.07.2011 r. - Zakopane
- Kochanie, prześlicznie wyglądasz. Jesteś najpiękniejszą panną młodą na świecie. - Łukasz Kruczek przytulił córkę. - Szkoda, że Twoja mama nie może teraz być razem z Tobą. Byłaby taka dumna.
- Ale ja wierzę, że ona tutaj jest. Że jest tutaj dziś ze mną. I że to ona postawiła na mojej drodze tak wspaniałego człowieka, jakim jest Łukasz.
GAJA
Nigdy nie zapomnę dnia, w którym poznałam Łukasza. Miałam wtedy 18 lat. Łukasz jest kuzynem jednej z moich licealnych koleżanek. Poznałam go na imprezie z okazji jej 18-tych urodzin. Dużo rozmawialiśmy, tańczyliśmy. Czułam się przy nim bardzo swobodnie, mimo tego, że nie ufałam mężczyznom. Po tym, jak Artur zaczął się do mnie dobierać w szatni, po treningu, po prostu nie potrafiłam im ufać. Musieli na to pracować, nie dostawali go na wstępie. Bałam się ich spojrzeń, dotyku... Łukasza też się bałam. Ale przy nim, po raz pierwszy od tamtego momentu, poczułam potrzebę pokonania lęku.
Następnego dnia, po imprezie, pojawił się u mnie w domu. Przyniósł moją torebkę, bo zostawiłam ją u koleżanki. Został na kawie. A później w życiu.
- Nie wierzę Maleńka, że jesteś już mężatką. - Paulina prawie płakała ze wzruszenia. - Tak bardzo cieszę się Twoim szczęściem. Łukasz świata poza Tobą nie widzi. Też bym chciała kiedyś spotkać taką miłość.
- Pinko, przecież spotkałaś Michała. I mam nadzieję, że następny ślub będzie Wasz.
- Gaja, dobrze wiesz, że tak nie będzie. Michał jest dla mnie jak starszy brat. Tylko ja go kocham... On nawet nie wie, ile dla mnie znaczy. Owszem, dba o mnie, troszczy się... Ale to nie jest miłość. Mówię Ci, to się kiedyś źle skończy.
I wtedy podszedł Łukasz, zabierając Gaję.
- Wybacz Paulino, ale teraz ja porywam moją żonę. Muszę się nią trochę nacieszyć. Jesteśmy małżeństwem od godzin, a póki co spędza czas z każdym, tylko nie ze mną.
Był piękny, słoneczny dzień, kiedy stała się jego żoną, a on jej mężem. Byli tak szczęśliwi, że wydawać by się mogło, że nic, ani nikt nie jest w stanie im tego szczęścia odebrać. Mieli tak wiele planów. Tyle wspólnych marzeń. Ich miłość była tak wielka, że mogłaby góry przenosić.
Fenyloetyloamina. Dopamina. Arytmia. Arytmia uczuć?
1.10.2015 r. - Zakopane
Jadąc do pracy zastanawiała się co ma napisać Andreasowi. Prawdę?
Stojąc na światłach zobaczyła przechodzącą przez ulicę młodą kobietę z małym dzieckiem na rękach. Coś w niej pękło.
Weszła do Redakcji. Usiadła przed komputerem. Zalogowała się na swoją pocztę. Napisała.
Andreasie...
Historia Twojego małżeństwa wstrząsnęła mną. Jak ktoś tak bliski, mógł wyrządzić Tobie taką krzywdę?
Długo zastanawiałam się co mam napisać w odpowiedzi na Twoje pytanie. I jedyne, co przychodzi mi do głowy to cytat, pochodzący z mojej ulubionej książki: "Jestem jeszcze trochę zakochana resztkami bezsensownej miłości...". Moje małżeństwo jest już chyba fikcją i istnieje tylko formalnie, na papierze. Od ponad roku nie poznaję mojego męża. Z każdym dniem oddalamy się od siebie. Nie wiem co się z nami stało. Nie wiem dlaczego. Nie wiem, w którym miejscu popełniłam błąd.
1.10.2015 r. - JRG PSP Zakopane
Parker Rib
(19:35)
Czy Ty próbujesz mnie szantażować?
Na Talia
(21:49)
Nie. To nie jest szantaż. Chcę Tobie uzmysłowić, że nie jestem zabawką, którą po kilku przyjemnych razach można wyrzucić. A poza tym... chyba jestem z Tobą w ciąży.
Ok. A więc tak. Ślub, jak z bajki, a potem życie.
OdpowiedzUsuńAle. Mi nie daje spokoju, to życie przed Łukaszem. Ale to ja. Ja się zawsze czepiam. I co znowu za Michał.
Czekam na więcej :)
Standard - życie to nie bajka. (Zwróciłaś uwagę na datę ślubu?)
OdpowiedzUsuńŁukasz to oddzielny temat. I chyba za bardzo go obciążam.
Michał - wróć na chwilkę do poprzedniego wpisu :) Spontan taki.
Już niedługo :)
Ty wiesz, że ja choruję na wsteczną sklerozę, więc pewnie wiem, ale nie wiem.
UsuńJa lubię obciążonych ludzi (który z moich nie jest obciążony) :)
Wróciłam i dalej za f*** nie rozumiem...