czwartek, 31 marca 2016

A może to wszystko to tylko zły sen? Obudź mnie!

2.01.2016 r. - Zakopane
Na Talia
(8:08)
Ok, a więc widzimy się 8 stycznia, o 12, tam gdzie ostatnio. Już nie mogę się doczekać.
Mam nadzieję, że masz dla mnie dobre wiadomości.

Gaja odczytała tą wiadomość, pijąc poranną kawę. Nie odpisała. Zastanawiała się co kieruje jej zachowaniem. Czysta ciekawość? Naprawdę tak bardzo chce poznać kobietę, która zawróciła w głowie jej mężowi? Tak, właśnie tego chce. Zastanawiało ją co takiego ma w sobie ta dziewczyna, czego nie ma ona.
Kilka minut po 9-tej przyjechał jej tata. Mieli jechać do Jednostki. Nie wie czy była na to gotowa. Nie wie czy tego chciała.
Dowódca przedstawił im protokół wypadku. Nie wierzyła w to, co widzi. Nie wierzyła, że wszystko wskazuje na to, że Łukasz sam, dobrowolnie wszedł w ten pożar. Przecież doskonale znał przepisy. Tego nie mógł zrobić doświadczony Strażak, dowódca zmiany. Nie on. Przecież dowodził całą akcją ratunkową. Jak mógł narazić siebie i chłopaków, za których był odpowiedzialny?
- Ale jak to możliwe? - spojrzała prosto w oczy dowódcy. - Jak to możliwe, że tak doświadczony Strażak popełnił tak poważny błąd?
- Mnie niech pani o to nie pyta. Nie wiem. Sam tego nie potrafię zrozumieć.
- I co teraz z nim będzie? - zaniepokoiła się Gaja. - Straci prawo wykonywania zawodu? Jakie konsekwencje mu grożą?
- Najprawdopodobniej wszczęte zostanie postępowanie dyscyplinarne. Będziemy również dążyć do wyjaśnienia okoliczności wypadku. Bardzo prawdopodobne jest to, że utraci stanowisko dowódcy zmiany. Ale to wszystko wyjdzie w trakcie wyjaśniania. Póki co wszyscy liczymy na to, że wyjdzie z tego i że niebawem lekarze będą go wybudzać ze śpiączki.
Wyszła, W głowie miała myślowy chaos. Z jednej strony wiedziała, że konsekwencje, które go czekają, będą dla niego dużym ciosem. Z drugiej jednak strony nie rozumiała błędu, który popełnił. Liczyła na to, że jego koledzy coś jej wyjaśnią. Niestety, oni też tego nie rozumieją. Był zbyt doświadczony.
- Chociaż wiesz co Gaja... - nagle odezwał się Karol. - On ostatnio był jakiś inny. Od dłuższego czasu był poddenerwowany. Nie mogliśmy z nim normalnie porozmawiać czy pożartować, jak kiedyś. Stracił dystans do siebie. Był wyjątkowo wymagający wobec nas i jeszcze bardziej wymagający wobec siebie. A tego dnia, w którym doszło do wypadku, wszystko było inne. Unikał wszystkich. Z nikim nie rozmawiał. Wydawał tylko służbowe polecenia. Może był zmęczony natłokiem obowiązków i przez to popełnił błąd.
I wtedy wszystko stało się dla niej jasne. Ciąża Natalii, później jej odejście. To wszystko mogło się przyczynić do jego odmiennego zachowania. Ale czy mimo to mógł być tak lekkomyślny? Zawsze twierdził, że nie można mieszać życia prywatnego z zawodowym i że pod żadnym pozorem nie wolno problemami prywatnymi obciążać swoich podwładnych. Zawsze był profesjonalistą. Czy problemy mogły go przerosnąć do tego stopnia, że zapomniał o własnych zasadach i o wartościach zgodnych ze złożonym ślubowaniem? Zastanawiała się co bardziej go przerosło - jej odejście czy ciąża Natalii.
- A kojarzycie może tą Natalię? - zapytała niepewnie Gaja, kiedy nagle wzrok wszystkich chłopaków ze zmiany spoczął na niej. - Była tutaj chyba z grupą kolonistów i wpadała do Was...
W odpowiedzi usłyszała śmiechy chłopaków i momentalnie żałowała pytania.
- Jakby Ci to powiedzieć Gaju... - zarumienił się Adam. - Natalka to taka nasza nocna koleżanka.
- Ale każdego indywidualna... - dorzucił Krzysiek.
- Ona po prostu umilała nam noce podczas tych nocnych służb. Żeby nam się nie nudziło. Taka dobra duszyczka. - wyjaśnił Andrzej.
- Powiedzmy wprost - ona chyba przespała się z całą Jednostką. No może nie całą, ale z przynajmniej połową. Jej było lepiej, nam też. Czysty zysk, bez zobowiązań. I nie patrz tak na nas Gaja. - Karol spojrzał w jej oczy i zaczął się śmiać. - Taka męska natura.
Gaja aż usiadła z wrażenia. Ona zawsze była inna i nie rozumiała kobiet prowadzących taki tryb życia. Dla niej zawsze wiązało się to z brakiem szacunku do samej siebie. Ale to mogło być spowodowane jej złym doświadczeniem i silnym urazem. Przecież wiele jej licealnych koleżanek tak się "zabawiało". Przez jej głowę przeszła jednak inna myśl - to dziecko wcale nie musi być Łukasza. Natalia nie może mieć pewności, że jest z nim w ciąży. Ta informacja napawała ją optymizmem. Gdyby tylko Łukasz mógł się o tym dowiedzieć...

wtorek, 29 marca 2016

I znów jestem tu. I znów jestem przy Tobie. Zrób wszystko, żebym tego nie żałowała.

31.12.2015 r. - Wisła
Poszli na spacer. Musieli odpocząć od głośnej muzyki, alkoholu i pijanych znajomych. Było kilka minut po 23. Rozmawiali. Znowu cieszyli się sobą. Trzymali się za ręce, jak dwójka zakochanych nastolatków. I pomyśleć, że musieli tyle przejść, żeby być teraz tutaj razem. W pewnej chwili uklęknął przed nią. Wyjął z kieszeni pierścionek.
- Kocham Cię od pierwszej chwili, kiedy Cię poznałem. Wiem, że między nami było różnie, często nie tak, jak być powinno. Ale nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie. Chcę je na nowo układać, ale z Tobą. Paulino, czy zostaniesz moją żoną?
Zakręciło się jej w głowie. Może przed ten alkohol. A może z powodu silnych emocji. Złapał ją, spojrzał jej w oczy, pocałował ją i ponowił pytanie.
- Oczywiście. O niczym innym nie marzę.
Była taka szczęśliwa. Dawno taka nie była. Jej marzenie się spełniło. Wreszcie będzie czyjąś żoną. Wreszcie będzie jego żoną.

1.01.2016 r. - Zakopane
Od kilku dni czuwa przy jego łóżku. Mało śpi, prawie nie je. Jest blada. Jej oczy wyraźnie podpuchnięte z braku snu. Czeka, aż się obudzi. Chociaż zdaje sobie sprawę z tego, że może się nie obudzić nigdy. Jego stan był na tyle ciężki, że lekarze wprowadzili go w stan śpiączki farmakologicznej. Ma liczne obrażenie wewnętrzne, liczne poparzenia. Miał już 3 operacje. Lekarze robią co mogą, żeby uratować mu życie. A ona czeka. Sama nie wiedząc na co. Pamięta, jaką krzywdę jej wyrządził, ale teraz to jest już nie ważne. On ma żyć. Musi z tego wyjść. On musi żyć.
- Powinna pani odpocząć. - pielęgniarka podała jej kubek z kawą. Nie może pani tylko siedzieć. Musi pani porządnie się wyspać, zacząć normalnie jeść. Jemu potrzebna jest silna osoba, która będzie go wspierała. Niedługo całkiem opadnie pani ze sił.
Gaja spojrzała na nią ze łzami w oczach.
- Ale on z tego wyjdzie, prawda?
- Bądźmy dobrej myśli. - pielęgniarka objęła ją ramieniem i wyprowadziła z sali. - Przez najbliższe kilkanaście godzin stan pani męża nie powinien ulec zmianie. W razie jakichkolwiek zmian od razu będziemy do pani dzwonić. Proszę odpocząć i wrócić jutro rano.
- Dziękuję.
Gaja opuściła szpital i udała się do ich mieszkania. Czekał tam na nią tata wraz z Pauliną. Przytuliła się do Przyjaciółki i płakała.
- Gajuś, ja Ciebie bardzo za wszystko przepraszam. Przepraszam, że tyle czasu Ciebie okłamywałam i nie miałam odwagi powiedzieć prawdy.
- Teraz to już jest nie ważne. Ważne, żeby Łukasz z tego wyszedł.
Rozmowę przerwał im ojciec Gai.
- Na jutro jesteśmy umówieni z dowódcą jednostki. Ma nam udostępnić protokół wypadku. I wyjaśnić okoliczności oraz przyczynę tego zdarzenia. Jesteśmy umówieni jutro a 10.
Zjedli wspólnie kolację. Rozmawiali o mało istotnych sprawach. Noc jednak Gaja chciała spędzić sama. Podziękowała za obecność tacie i Przyjaciółce. Pożegnali się.
Wzięła butelkę wina i komputer Łukasza. Swój zostawiła w Ustce, razem z kilkoma innymi rzeczami, po tym jak wybiegła z hotelu, po telefonie swojego taty. Będzie musiała zadzwonić do Andreasa. Ale nie dziś.Otwierając przeglądarkę zauważyła, że nie wylogował się on ze swojego anonimowego konta na Facebook'u. Zauważyła nieprzeczytaną wiadomość. Była ona od niej.
Na Talia
(29.12.2015)
Jak Twoje podejmowanie decyzji? Powiedziałeś żonie? Przypominam, że masz już malutko czasu.

Przeczytała całą ich 1,5 roczną konwersację. Miała mieszane uczucia. Ból i żal do niego powrócił. Nie mogła jednak tego teraz okazać. Postanowiła napisać.
Parker Rib
(02:11)
Wszystko załatwione. Spotkajmy się za tydzień, tam gdzie ostatnio. W Poznaniu,

Wysłała. Nie wierzyła w to, co robi. Ale chciała poznać dziewczynę, która nosi pod sercem dziecko jej męża. Chciała zapytać ją o powód jej zachowania. Dlaczego niszczy ich małżeństwo. Miała nadzieję, że dziewczyna zadowoli się alimentami.
Wyłączyła komputer. Nie zważając na to, że jest środek nocy, zadzwoniła do Pauliny. Opowiedziała jej o wszystkim i poinformowała ją, że jadą do Poznania.
- Gaja! Nie dość, że jesteś pijana, to jeszcze szalona. - powiedziała na pół przytomnym głosem Paulina. - Dzwonisz do mnie w środku nocy i jeszcze mieszasz mnie w takie sprawy. Kiedyś będę żałowała, że Ciebie słucham, ale jak wiesz, pojadę tam z Tobą. Bo jestem tak samo stuknięta jak Ty, A teraz śpij już i daj spać innym. Dobranoc.

środa, 23 marca 2016

"Cze­kanie spra­wia ból. Za­pom­nienie spra­wia ból. Lecz nie móc podjąć żad­nej de­cyz­ji jest naj­dot­kliw­szym cier­pieniem."

24.12.2015 r. - Wrocław
- Napij się kawy i zjedz coś - przyniósł jej śniadanie to łóżka. - Wczoraj prawie nic nie zjadłaś. Nie możesz tak żyć.
Gaja siedziała bez ruchu, naga, z narzuconą na ramiona jego koszulą. Wpatrywała się w widok za oknem. Panorama zimowego Wrocławia. Delikatnie prószył śnieg. Przypomniała sobie czasy swojego dzieciństwa. Kiedy była małą dziewczynką, Wigilijny dzień zawsze zaczynała pijąc kakao z cynamonem, które przygotowywała jej mama. Piła je razem r rodzicami w łóżku. Później wybierali się na długi spacer, często zabierali na niego sanki. Była wtedy taka szczęśliwa. Wolna od problemów dnia codziennego i od odpowiedzialności za podejmowane decyzje.
- Gaja, czy Ty mnie w ogóle słuchasz? - Andreas mocno przytulił ją do siebie. - Martwię się o Ciebie.
- Mój świat się zawalił... - rozpłakała się, a on objął ją jeszcze mocniej. - Nie wiem co mam zrobić. Mam żal do męża, że mnie zdradzał a tej nocy zrobiłam dokładnie to samo z Tobą.

GAJA
Uciekłam z naszego mieszkania. Nie mogłam tam zostać. Ból był zbyt duży. Spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy, wyszłam z sypialni. Nie mogłam na nich patrzeć. Nie chciałam. Cały czas nie potrafię tego zrozumieć. Mój mąż od ponad roku mnie zdradza, będzie ojcem, a moja najlepsza Przyjaciółka o wszystkim wiedziała i nie powiedziała mi o tym. Zawiodłam się na nich. Nie wiem na kim bardziej.
Wsiadłam do samochodu. Nie wiedziałam gdzie mam jechać. Nie mogłam w takim stanie pokazać się tacie. Pewnie bardzo by się zdenerwował na Łukasza. Mógłby nawet do niego pojechać, a wtedy.. nawet nie chcę myśleć co by było. Jest w stanie zrozumieć kłótnie małżeńskie, ale nie zdradę.
Pojechałam do Wrocławia. wszyscy wiedzą, że nie lubię tego miasta, więc nie będą mnie w nim szukać. Zadzwoniłam do Andreasa. Poprosiłam go o to, aby zarezerwował pokój dla mnie. Nie chciałam, żeby widniało tam moje nazwisko. Powiedziałam mu co się wydarzyło. Był u mnie już rano, dnia następnego.  wtedy sobie uświadomiłam, że zakochałam się w nim. Poczułam dziwny rodzaj ulgi, kiedy znalazłam się w jego ramionach. Kiedy mnie przytulił, a ja mogłam się wypłakać. Tej nocy zdradziłam mojego męża. Zapomniałam się. Zapomniałam o istniejącym świecie. Byłam rozżalona i szczęśliwa jego obecnością. Te dwa stany jednocześnie ze sobą...  
I co ja teraz mam zrobić? Nie mogę mieć aż tak dużego żalu do Łukasza. Zrobiłam to samo. A na dodatek się zakochałam. Mam od niego odejść? Tak po prostu? A może wrócić i zapomnieć o wszystkim. Tylko co wtedy z Andreasem. On też mnie kocha. Nie mogę potraktować go jak zużytą zabawkę i wyrzucić, kiedy przestaje być potrzebna. On nie jest moim chwilowym pocieszeniem. Nie zasługuje na to. Co ja mam zrobić?

Zadzwonił telefon Andreasa. Poszedł go odebrać. Wrócił po kilku minutach.
- Gaju, powinnaś skontaktować się z najbliższymi i wreszcie włączyć telefon. Dzwonił Michael. Paulina go o to poprosiła, bo myśli, że jesteś ze mną. Wszyscy się o Ciebie martwią. A Twój tata szczególnie. Wie o wszystkim. Paulina mu opowiedziała. Była u niego wczoraj wieczorem. On jest w szoku. W głowie ma najgorsze scenariusze. Gaja! - spojrzał jej prosto w oczy. - Musisz do niego zadzwonić i powiedzieć mu, że jesteś bezpieczna i że nic Ci nie jest.
- Nie powiedziałeś mu, że tutaj jestem? Andreas! Nie powiedziałeś mu?
- Nie. - przytulił drżącą dziewczynę do siebie. - Niczego nie powiedziałem. Sama powinnaś to zrobić.
Po godzinie wzięła telefon Andreasa. Zadzwoniła do taty. Powiedziała mu gdzie jest, z kim i dlaczego. Obiecała zadzwonić jutro. Poprosiła, żeby nie mówił nic nikomu. Obiecał jej to. Był szczęśliwy, że jego córeczce nic się nie stało.
Wieczorem, po hotelowej Wigilii, Gaja z Andreasem poszli na spacer, a później do kościoła na pasterkę i zostali, żeby posłuchać kolęd. To nie były jej wymarzone święta. Wolałaby być teraz z najbliższymi. Zawsze spędzała święta w domu, z rodziną i przyjaciółmi. Teraz jest od nich daleko.
Wrócili koło 3 w nocy. Andreas spojrzał na telefon, a tam 5 nieodebranych połączeń od Łukasza Kruczka. Powiedział o tym Gai. Oddzwoniła.
- Kochanie.. - Kruczek nie mógł wydobyć z siebie słowa. Nie wiedział co powiedzieć, żeby zabrzmiało to dobrze.
- Tato, co się stało? - Gaja przeczuwała najgorsze.
- Łukasz miał wypadek w pracy. Podczas pożaru odłączył się od reszty Strażaków. Budynek się pod nim zawalił. Akcja poszukiwawcza trwała godzinę. Był reanimowany. Żyje, ale jest w krytycznym stanie.
Upuściła telefon. Zemdlała.

ŁUKASZ
Jeżeli mam żyć bez niej, to wolę nie żyć wcale. Szkoda, że tak późno uświadomiłem sobie, ile ona dla mnie znaczy. Jak mogłem być tak głupi i lekkomyślny?! Straciłem ją. Straciłem na zawsze. Ona mi nigdy tego nie wybaczy. Powinna ułożyć sobie życie na nowo. Z kimś, kto będzie ją szanował. Kimś, kto jej nie zdradzi. Kto ją doceni, ale nie wtedy, kiedy będzie za późno.
Młodej wdowie będzie łatwiej to zrobić, niż młodej rozwódce.


wtorek, 22 marca 2016

"Pogoń za marzeniem ma swoją cenę. Być może będziemy musieli zmienić nasze zwyczaje, przejść trudne chwile, przeżyć rozczarowanie. Ale nieważne, jak wysoką cenę przyjdzie nam zapłacić. I tak zawsze będzie niższa od tej, jaką zapłaci człowiek,który nigdy nie zaryzykował. Spojrzy kiedyś wstecz i zrozumie, że zmarnował życie."

21.12.2015 r. - Zakopane

Czasami trzeba odejść. Nie dlatego, że tak jest łatwiej czy lepiej. Czasami trzeba odejść, by uratować to, co było kiedyś. Z szacunku dla tej drugiej osoby, dla uczucia, które połączyło dwoje ludzi i dla siebie, którym się wtedy było. Czasami trzeba odejść, dla uratowania wspomnień, tych pięknych chwil, które połączyło dwojga ludzi. I zrobić wszystko, by nie powstały z nich nieprzyjemne wspomnienia. Czasami po prostu trzeba odejść...

Dziś w Redakcji nie mogła się na niczym skupić. Nie mogła normalnie myśleć. Nie odpisała na maila od Andreasa. Dobrze, że to ostatni dzień w pracy przed świętami.
- Tatusiu, czy mogę do Ciebie przyjechać po pracy? I zostać na całe święta? Spędzilibyśmy je razem. Tak jak kiedyś, kiedy byłam jeszcze dzieckiem. Tatusiu, mogę? - jej głos drżał, kiedy dzwoniła do taty.
- Kochanie, oczywiście. To był, jest i będzie twój dom. Ale co się stało? Co z Łukaszem?
- Nie chcę teraz o tym mówić. Będę u Ciebie wieczorem. Do zobaczenia.
Wyszła z pracy wcześniej. Powiedziała szefowi, że źle się czuje i że chyba bierze ją grypa. Uwierzył jej od razu, bo faktycznie tak wyglądała.Podpuchnięte oczy i czerwony nos.  Życzył jej wesołych świąt. Wesołych? Jak?!
Wchodząc do mieszkania usłyszała jakąś kłótnię. Weszła najciszej jak umiała. To była Paulina?
- Jeżeli Ty jej o tym nie powiesz, to ja to zrobię! - krzyczała. - Nie mogę już tak dłużej żyć. Nie mogę patrzeć jak ją ranisz i oszukujesz.
Gaja weszła do pokoju. Paulina i Łukasz zamarli w bezruchu.
- Co takiego ważnego powinnam wiedzieć? - zapytała patrząc na męża i Przyjaciółkę.
Cisza. Nikt nie był w stanie powiedzieć słowa.
- Łukasz ma Ci coś do powiedzenia. - przerwała tę ciszę Paulina.
- Co takiego masz mi do powiedzenia?
- Nic. Ona sobie coś ubzdurała!
- Ja sobie ubzdurałam?! - krzyczała Paulina. - Przed chwilą sam się do tego przyznałeś.
- Do czego? - zapytała nerwowo Gaja, podchodząc do męża, patrząc mu w oczy.
Cisza. Nawet nie potrafił na nią spojrzeć.
- Paulina, o co chodzi? - podeszła do Przyjaciółki.
Paulina złapała ją za rękę. Nie wiedziała jak ma to powiedzieć. Jak powiedzieć jej tak straszliwą prawdę?
- Łukasz ma kochankę. I jak się teraz okazało, dziecina jest z nim w ciąży. Ma 22 lata.
Gaja nie wierzyła w to, co słyszy. Ze łzami w oczach podeszła do męża.
- Łukasz! To prawda? - zapytała z trudem blokując łzy.
- Tak, to prawda.

PAULINA
Czy postąpiłam właściwie, mówiąc o tym Gai? Czy może dalej powinnam to przed nią ukrywać?  Ale ja już tak dalej nie mogłam. Kiedy widziałam jak on ją rani, miałam ochotę od razu o wszystkim jej powiedzieć, a jego udusić. Ponad rok to przed nią ukrywałam.
W tamtym roku, w sierpniu, miałam do napisania skomplikowany artykuł. Nie wiedziałam od czego zacząć i jak właściwie się do tego zabrać. Pojechałam do Gai. Łukasz był wtedy na służbie, więc spokojnie mogłyśmy popracować. Oczywiście nasze spotkanie się przeciągnęło. Miałyśmy do obgadania tyle spraw. Jak zawsze zresztą. My nigdy nie możemy się nagadać. Zawsze pozostaje w nas pewien niedosyt. Na tym chyba polega prawdziwa przyjaźń.
Wyszłam od niej około 24. Wsiadłam do samochodu i pojechałam do siebie. Po drodze przejeżdżałam obok Jednostki, w której pracuje Łukasz. Nie mogłam uwierzyć, kiedy zobaczyłam go, całującego się z jakąś zawieszoną mu na szyi lalą. Zawróciłam i przejechałam koło nich jeszcze 2 razy. Tak, to był Łukasz! Trudno mi było w to uwierzyć, zrozumieć...
Nie powiedziałam o tym Gai. Liczyłam, że to przelotny romans. Ukrywałam to przed nią aż do tego czasu. Miałam nadzieję, że to zakończył. Ale kiedy widziałam, jak ją traktuje, byłam pewna, że niczego nie zakończył. Dlatego pojechałam do niego. Chciałam z nim spokojnie porozmawiać. Chciałam. Ale emocje wygrały. I jeszcze ta ciąża. Chciał zagłuszyć wyrzuty sumienia? Czy ciążą Gai pozbyć się problemu z tą małolatą? 

Nie wiem, co teraz będzie. Czy Gaja wybaczy mi to, że tyle czasu ją okłamywałam. A Łukasz? On chyba też jest na mnie wściekły. Ale na tym mi nie zależy. Teraz liczy się Gaja.
Gaja zamknęła się w ich sypialni.Nie pomogło walenie do drzwi Łukasza ani moje prośby, żeby wyszła.
- Zadowolona?! - krzyczał Łukasz. - To przez Ciebie ten cyrk. Gdybyś trzymała język za zębami, wszystko byłoby dobrze.
Gajuś, kochanie, otwórz te drzwi. Porozmawiamy.
- Przeze mnie?! - Paulina zdenerwowała się na poważnie. - Czy Ty siebie słyszysz? To nie ja ją zdradzałam i nie ja zrobiłam dziecko jakiejś pustej panience. Gdybyś wtedy używał mózgu, teraz nie byłoby problemu. Ale Ty oczywiście myślałeś inną częścią ciała.
W tym momencie Gaja wyszła z pokoju. Była blada. Miała czerwone oczy. Miała ze sobą dużą walizkę. Oboje podeszliśmy do niej.
- Dajcie mi święty spokój! Odczepcie się ode mnie! Nie chcę Was znać! - krzyczała przez łzy. - Nie próbujcie mnie szukać!
Szła w kierunku drzwi. Łukasz złapał ją za rękę.
- Nie dotykaj mnie! Jeżeli w tej chwili mnie nie puścisz, zrobię coś, czego będziesz żałował do końca życia.
Wyszła. Nie wiadomo dokąd. Nie wiadomo co się z nią dzieje. Czy jest bezpieczna. Wzięła samochód. Odjechała. Nie pojechała do ojca. Jej telefon jest wyłączony. Nikt nie wie gdzie jest i co się z nią dzieje. Wszyscy się o nią martwią. Nie daje znaku życia. Ze względu na charakter sprawy, policja nie chce przyjąć zgłoszenia. Gaja jest dorosła. Nie zaginęła. Uciekła. Z własnej nieprzymuszonej woli. Pozostaje tylko czekać.

poniedziałek, 21 marca 2016

"I że Cię nie opuszczę. Aż do śmierci."

19.12.2015 r. - Engelberg
Nasza kadra nie jest w najlepszej formie. Sezon trwa od miesiąca, a oni zajmują miejsca, w najlepszym przypadku, pod koniec trzeciej dziesiątki lub wcale się nie kwalifikują. Nie jest dobrze. Cały sztab szkoleniowy intensywnie pracuje. Kadra A pogubiła się i nie potrafi sprostać narzuconym im oczekiwaniom. Gaja dużo czasu spędza na rozmowach z nimi. Nikt nie potrafi znaleźć źródła problemu. Wiadomo jednak, że nie tkwi on w głowie.
Dla Andreasa jest to również słaby sezon. Kolejny.
Siedzieli w restauracji, jedli kolację, pili wino.
- Wiesz, mój mąż chce, żebyśmy mieli dziecko... - powiedziała niepewnie, przytulając się do Andreasa.
- A Ty tego chcesz?
- Nie wiem. Ja już nic nie wiem. Ja nawet nie wiem czy jeszcze go kocham. Od 1,5 roku traktuje mnie przedmiotowo. Nie dostrzega moich potrzeb. Nie dostrzega moich emocji. On kocha tylko tą swoją Straż. Ja już kompletnie się nie liczę. Jestem tylko dodatkiem. - zawiesiła głos. Łzy napłynęły jej do oczu. - Kiedyś chciałam mieć z nim dziecko. A teraz? A teraz boję się przyznać przed samą sobą, że nie chcę. Zawsze chciałam urodzić synka, a później córeczkę. Urodzić mężczyźnie, którego kocham i który kocha mnie. A ja się chyba wypalam. Ile czasu można kochać za dwoje?
Andreas nic nie powiedział. Przytulił ją mocniej. Pocałował w czoło. Płakała.

GAJA
Ponad 4 lata temu obiecałam pewnemu mężczyźnie, że nigdy go nie opuszczę, że będę mu wierna, że będę z nim na zawsze - w zdrowiu i w chorobie. Piękne są te słowa. Obietnica zobowiązująca, ale...
Kiedy poznajesz człowieka i zaczynasz się w nim zakochiwać, wszystko wydaje się być idealne. Miłość jest ślepa. Nawet wady drugiej osoby przestają być wadami. Nasz mózg przerabia je na zalety. I nie mam nic przeciwko temu. Kocham ten stan. Poniekąd dlatego wyszłam za Łukasza. Ale coś nie wyszło. Może podjęliśmy decyzję za szybko. Może jej nie przemyśleliśmy. Może nasza reakcja chemiczna po prostu minęła. Zabrakło czegoś, co mogło ją podtrzymać. Więc się wypaliła. Miłość jest jak tango - zmienna, niestabilna, angażująca wiele emocji. I co najważniejsze - "potrzeba do niej dwojga".
I co powinnam zrobić teraz? Pozostałam z "resztkami bezsensownej miłości" do człowieka, któremu obiecałam, że go nie opuszczę. Zostałam z potłuczoną duszą, dziurą w sercu i fragmentem tej miłości, która istniała. Mam z nią zostać i być nieszczęśliwa z Łukaszem? Mam godzić się na takie traktowanie? Czy mam odejść, wybierając szczęście, niszcząc obietnicę? Co jest ważniejsze - szczęście czy obietnica?

20.12.2015. - Engelberg
Paulina obudziła się wtulona w Michaela. Spojrzała na niego. Spał słodko jak dziecko. Uśmiechnęła się. Obudziła go pocałunkiem.
- Dzień dobry Księżniczko. - powiedział całując jej usta. - Jak się spało?
- Z Tobą, Książe, wspaniale.
- Mam nadzieję, że nie będziesz bawiła się w Kopciuszka i nie uciekniesz?
- Nigdzie się nie wybieram. Nigdy. Chcę zostać na dłużej. Być może na zawsze. Kocham Cię.
- Ja Ciebie też. Nawet nie wiesz jak bardzo. - szepnął jej do ucha, ściągając z niej koszulkę.
I znów zatonęła w nim. W jego objęciu. Ona naprawdę się zakochała.

Po śniadaniu wróciła do pokoju, żeby przygotować się do powrotu do Polski. Podeszła do niej Gaja:
- Tak bardzo się cieszę, że w końcu jesteś szczęśliwa. - przytuliła Przyjaciółkę.
- Ty też jeszcze będziesz. Zobaczysz. Prędzej niż Ci się wydaje.
- Ale widać, że pomimo szczęścia, coś nie daje Ci spokoju, Paulinko.
- Muszę to przemyśleć, upewnić się. Później Ci opowiem.
Zabrały swoje torby i poszły do autobusu. Były zmęczone i pełne wrażeń. To był dobry weekend.

Gaja weszła do mieszkania. Starała się być bardzo cicho, żeby nie obudzić Łukasza. Zdjęła kurtkę i buty. Poczuła jego ręce na swoim brzuchu, jego oddech na swojej szyi. Zaczął ją całować i rozbierać.
- Łukasz, jestem zmęczona. Proszę Cię, przestań.
On jednak nie zwracał uwagi na jej słowa. Chciała się wyrwać, uciec z jego objęcia. Nie miała jednak tylu sił, ani szans przy nim. Nie pomogły jej prośby, ani groźby. Zaciągnął ją siłą do łóżka. I bez jej zgody zrobił to, co zaplanował.
Co miała zrobić? Krzyczeć? Ktoś uznałby ją za histeryczkę. Przecież wielu ludzi uważa, że żona powinna być posłuszna mężowi. A to był przecież jej obowiązek. Obowiązek?! Nie. Ona uważa inaczej.Zawsze chciała partnerstwa w związku, a później w małżeństwie. Chciała dostawać szacunek i go dawać. Nie chciała żyć pod jakąkolwiek presją, ani też presji tworzyć. Nigdy też nie kontrolowała Łukasza, ani on nie kontrolował jej. Ufali sobie bezgranicznie. Więc co się z nim stało? Co się z nim dzieje? Czy w nocy doszło do gwałtu? Nie! Przecież gwałt w małżeństwie nie istnieje. Przecież godząc się na ślub, przyjęła zgodę na wszystko i zaakceptowała każdą sferę wspólnego życia. Tylko dlaczego ona uważa inaczej? Płacz wtulona w swojego ulubionego dużego białego misia, którego dostała od taty na 18-te urodziny. Czuje się jak wtedy w szatni. Tylko wtedy chłopa był obcy. Teraz był jej mąż.

niedziela, 20 marca 2016

Daj mi czas. Pozwól mi podjąć właściwą decyzję. Nie niszcz mojego świata swoją obecnością.

24.11.2015 r. - Zakopane
Insbruck, Austria, 23.11.2015
Droga Gaju,
sam nie wiem co się ze mną dzieje. Co ze mną zrobiłaś. Kompletnie gubię się sam w sobie. I we własnych myślach. Ciągle jesteś w nich Ty. Twoje wielkie czarne oczy, malinowe usta i te dołki w policzkach, kiedy się uśmiechasz. Ciągle czuję zapach Twoich perfum, mimo, że Ciebie od kilku dni nie ma przy mnie. Oszalałem? Tak, chyba tak. Przez Ciebie.
Wiem, że już za późno. O jedną obietnicę za późno. 
Dlaczego nie poznaliśmy się wcześniej?
Ale chcę, żebyś wiedziała, że jestem i czekam na Ciebie. Jeżeli będziesz potrzebowała jakiejkolwiek pomocy to możesz na mnie liczyć. Zawsze.
Całuję,
Andreas.

Czytała tego maila kolejny raz z rzędu. Po raz pierwszy w życiu żałowała swoje decyzji. Żałowała, że nie poczekała z decyzją o ślubie. Łukasz już przestał widzieć w niej tą wyjątkowość. A Andreas... Andreas po prostu doskonale wie, czego potrzebują kobiety. I rozumie je lepiej, niż one same siebie.
Gaja! Ty masz męża. Nie zapominaj o tym! - rozum nie daje spokoju.
Łukasza i tak już nie obchodzisz. Wypaliło się. Kochaniutka, Ty więdniesz przy nim. - krzyczało serce.
Wróciła do domu. Poczuła zapach z kuchni. Łukasz gotuje?! Nie zdążyła zdjąć kurtki, a on już był przy niej. Wręczył jej bukiet czerwonych róż. Pocałował ją. I przeprosił za swoje zachowanie. Kazał się jej przygotować do kolacji.
Jedli. Rozmawiali. Głównie o pracy. W pewnej chwili Łukasz powiedział:
- Kochanie, chcę, żebyś urodziła nam dziecko. Jestem na to gotowy. Przepraszam, że ostatnio tak zareagowałem. Chyba sam nie wierzyłem, że tego naprawdę chcesz. Zaskoczyłaś mnie.
Nie wierzyła w to, co słyszy. I nie wiedziała czy nadal tego chce. Czy nadal zależy jej na Łukaszu. Kochała go. Ale to już była inna miłość. Niepełna miłość. Taka jakby zabita i reanimowana, żeby znów miała zostać zabita. Ich małżeństwo pełne było przypływów i odpływów. Brak jakiejkolwiek stabilności. Brak pewności jutra. Czy to dobry czas na dziecko.
- Łukasz, ja... - nie zdążyła dokończyć, bo Łukasz zamknął jej usta swoim pocałunkiem. Później zaniósł ją do ich sypialni, Tej nocy wszystko było inne. Czuła się jak podczas wypełniania małżeńskiego przykrego obowiązku. Żadnych głębszych doznań. Żadnych emocji. Czysta fizyczność.

25.11.2015 r. - Wisła
- Cóż to za ważna sprawa, która nie mogła czekać? - zapytała Paulina, popijając swoją ulubioną Latte w Starbucks'ie.
- Tęsknię za Tobą. - Michał złapał ją za rękę. - Pogubiłem się. Poszedłem nie w tym kierunku. Emilka to nie jest to. Nie kocham jej.
- I co w związku z tym?
- Chciałbym, żebyś do mnie wróciła. Żebyśmy mogli coś zbudować razem. Coś, czego nigdy nie udało nam się zbudować."
- Czy Ty oszalałeś?! - krzyknęła Paulina. - Przecież Ty masz żonę i córkę. Co Ty w ogóle sobie wyobrażasz?! - wzięła swoje rzeczy, wybiegła. Nie mogła uwierzyć w to, co usłyszała. Nie wierzyła.

PAULINA
Michała poznałam ponad 4 lata temu. Był moim trenerem personalnym na siłowni. Był także wielkim kobieciarzem i obiektem westchnień wszystkich kobiet. Blondyn, nieziemskie spojrzenie, czarujący uśmiech i to wypracowane ciało. Już podczas pierwszego spotkania poprosił o mój numer. Poza treningami, zaczęliśmy spotykać się w życiu prywatnym. Byliśmy przyjaciółmi? Mieliśmy układ? Stworzyliśmy relację? Nie wiem. Ale nigdy nie byliśmy parą. Kochałam go. Od samego początku. Już przy pierwszym spotkaniu przeszedł mnie dziwny dreszcz. Już pierwszej nocy, po naszym poznaniu, śniłam o nim. Byłam w stanie oddać mu wszystko i wszystko dla niego zrobić. Pewnie dlatego czasami brał moje ciało, zapominając o duszy.
Potrafiliśmy rozmawiać godzinami, o wszystkim i o niczym. Rozumiał mnie jak nikt inny. A ja czekałam. Często przegrywałam z jego obowiązkami. Z jego brakiem czasu dla mnie. Udawałam, że nie widzę dziesiątek panienek przewijających się przez jego łóżko. Ja byłam zawsze. Na każde jego zawołanie. Czasami znikał i nie miałam z nim kontaktu nawet kilka tygodni. Później wracał. Jakby nigdy nic. I znowu byłam ja. Byłam głupia. Zaślepiona miłością.
Pewnego dnia dowiedziałam się, że Emilka, instruktorka fitnessu jest w ciąży. W ciąży z Michałem. Byli parą od pól roku. Oczywiście mi nie powiedział o tym. I w tym czasie również ze mną sypiał. Poszłam do niego do pracy. Ze łzami w oczach wykrzyczałam mu co o nim myślę. Powiedziałam mu, że ma zniknąć z mojego życia. Że go nienawidzę. Później sobie to wmawiałam. Ale kochałam go nadal. Kochałam i nienawidziłam.

Później pojawił się Maciek. Myślałam, że przy nim zapomnę. Nie zapomniałam.
Teraz jest Michael...


Wsiadła do samochodu. Wyjęła telefon z torebki.
"Kocham kogoś innego. Nie wrócę do Ciebie nigdy. Powodzenia w życiu! Znajdź inną naiwną."
Wysłała.
Podjęła decyzję.
Być może najtrudniejszą w życiu.
Wreszcie wychodzi z toksycznej relacji, która ją niszczy i zabija jej emocje.
Czas się zakochać, Paulino!

piątek, 18 marca 2016

"Marzę o cof­nięciu cza­su. Chciałbym wrócić na pew­ne roz­sta­je dróg w swoim życiu, jeszcze raz przeczy­tać uważnie na­pisy na dro­gow­ska­zach i pójść w in­nym kierunku. "

10.10.2015 r. - Poznań
- Możesz mi wytłumaczyć jakim cudem zaszłaś w ciążę? I jaką mam gwarancję, że to jest moje dziecko? - Łukasz starał się zachować spokój, pijąc kolejne espresso.
- Nie wiesz skąd się biorą dzieci? - krzyknęła Natalia tak głośno, że wzrok ludzi siedzących w kawiarni spoczął na niej. - Mieliśmy kilka upojnych nocy i jest. - tym razem jednak powiedziała to ciszej. - Antykoncepcja czasem zawodzi. Nie wiedziałeś?
Łukasz zbladł. Trzęsły mu się ręce.
- Ale jaką masz pewność, że to dziecko jest moje?
Natalia wyjęła z torebki ostatnie zdjęcie USG z opisem badania i podała je Łukaszowi.
- Zobacz... badanie było wykonane wczoraj. Jestem w 8. tygodniu ciąży. Łatwo policzyć, że byłam wtedy na koloniach i wtedy się spotykaliśmy. Poza Tobą nie miałam innego partnera. Więc będziesz ojcem.
Łukasz nie wierzył w to, co widzi. Dlaczego go to spotkało? Nie tak dawno powiedział Gai, że nie chce mieć dziecka. A teraz dowiaduje się, że zostanie ojcem. Co ma zrobić? Przecież to nie może się wydać. Nie może zepsuć sobie reputacji.
- I co teraz?! - spojrzał na nią wzrokiem dziecka, które potłukło ulubiony wazon swojej mamy.
- Jak to co? - oburzyła się Natalia. - Powinieneś wziąć odpowiedzialność za swoje czyny i zaopiekować się nami. Ja, z powodu ciąży, muszę zrezygnować ze szkoły, a co za tym idzie, ze swoich marzeń. Nie mogę być przecież Panią Strażak z dużym brzuchem. Więc skoro ja z czegoś rezygnuję, to Ty możesz zrezygnować ze swojej żony. I tak nic nie tracisz.
- Przecież wiesz, że to niemożliwe! - tym razem Łukasz stanowczo za głośno się odezwał.
- Nie możliwe?!  Daję Ci czas do końca grudnia na podjęcie decyzji. Właściwej decyzji. Jak tego nie zrobisz, to zrobię to ja. A wtedy możesz tego żałować. - po tych słowach wstała, zabrała swoje rzeczy i wyszła, zostawiając Łukasza samego ze swoimi myślami i wyrzutami sumienia. Co ma zrobić? Nie chce odchodzić od żony. Nie kocha Natalii.Ona miała być tylko szaloną przygodą, realizacją ukrytych fantazji. Nigdy nie miała być nikim więcej. Nie miała zostać w jego życiu. A już na pewno nie miała nosić pod sercem jego dziecka. Miała je nosić Gaja.

22.10.2015 r. - Klingentahl
Obudziła się 0 12. Nie miała na nic sił. Prawie do 4 rozmawiała z Gają o tym, co się wczoraj wydarzyło. A właściwie to gdzie jest jej Przyjaciółka? Głowa ją boli. Chyba za dużo wina wypiła wczoraj. "Przez tych facetów wpadnę w alkoholizm." - pomyślała wstając z łóżka. W lustrze zobaczyła obraz nędzy i rozpaczy. Jak można być tak bladym? A te oczy? Trzeba zrobić z tym porządek. Poszła napić się wody. Na stoliku znalazła karteczkę: "Jestem na treningu. A później na kwalifikacjach. Wpadnę na obiad, to wtedy pogadamy. Przemyśl sprawę z Michaelem. Może warto? Całuję! Gaja"
Czego ona od niej wymaga? Myślenia?
Po konkursie poszła do pokoju Michaela. Nie wie dlaczego. Kobiety już tak mają. Najpierw nie wiedzą, czego chcą, a później wiedzą czego nie chcą.
Stanął w miejscu. Nie spodziewał się jej tutaj. Nie po tym, co się wczoraj wydarzyło. Paulina wzięła głęboki wdech i zaczęła mówić, bez zatrzymania:
- Nie wiem jeszcze czego chcę, ale wiem, że nie chcę żebyś zniknął z mojego życia. Nie wyobrażam go sobie bez Ciebie. Chyba chce, żebyś jednak w nim został. Tobie na mnie zależy. Nie odpuszczasz. Nie pozwalasz mi odejść. Więc ja zrobię wszystko, żeby pomóc Tobie w tym. Chcę stać się częścią Twojego życia. Nie pozwól mi uciec.  - sama nie wierzyła w to, co mówi. Michael podszedł do niej, przytulił ją mocno do siebie. Nic nie mówił.
- Nie wiem o się ze mną dzieje. To Ty na mnie tak działasz. No i to wino od Gai. No i jeszcze to jej nocne "pranie mózgu".
Zaczęli się całować. Tą noc spędziła z nim. Już nie uciekła. Nie chciała uciec. Chciała wreszcie oderwać się od przeszłości. Pójść o kok dalej. Sama. Bez wspomnień.

Rano, kiedy się obudziła, spojrzała na telefon. Był tam sms od Michała: "Musimy się spotkać.". Boże! Czy ten człowiek musi mieć takie wyczucie czasu? Teraz? Teraz, kiedy podjęła właściwą decyzję? I co ona ma zrobić?
Pożegnała się z Michaelem i wróciła do swojego pokoju. Spakowała swoje rzeczy. Dziś powrót do Polski. Musi porozmawiać z Gają o Michale.

czwartek, 17 marca 2016

"Nig­dy nie za­pomi­naj, że wys­tar­czy je­den człowiek, al­bo jed­na myśl, żeby zmienić swo­je życie raz na zawsze."

PAULINA
Wiesz, istnieje taka miłość, która czeka mimo szczelnie zamkniętych drzwi. Miłość, która karmi się złudną nadzieją. Ta miłość często upada. Ale zawsze wstaje. Zamiast słabnąć, ona jest silniejsza. Z każdym upadkiem staje się silniejsza. Istnieje miłość, której nie można zabić brakiem Tlenu. Owszem, a początku się dusi, ale później uczy się żyć bez oddychania. Jest sprytna i przebiegła. Nie pozwala Ci normalnie żyć, ani o sobie zapomnieć. Budzi Cię w środku nocy, kradnie Twoje myśli w ciągu dnia. I co najgorsze - nie ustępuje miejsca innej. Kiedy pojawia się inna miłość, ona się z nią zaprzyjaźnia, a później buntuje każdą cząstkę mnie przeciwko niej. zmuszając do usunięcia nowego obiektu. I jak się pozbyć takiej miłości? Jak się pozbyć, zanim całkiem mnie zniszczy? No powiedz, jak?

21.11.2015 r. - Klingentahl (Niemcy)
Klingentahl... Czyż nie jest to jedno z najwspanialszych miejsc, umożliwiających rozpoczęcie sezonu 2015/2016 w skokach narciarskich? Warunki wprost idealne. Bak wiatru. Konkurs inauguracyjny nie zostanie odwołany. Nie powinno być też przesunięć czasowych czy zmian w długości rozbiegu. Walter Hofer może być spokojny.
Właśnie trwają kwalifikacje. Nasza kadra nie wypadła najlepiej podczas treningu, ale to dopiero początek i na pewno doczekamy się wspaniałych skoków biało - czerwonych. W szczególności liczymy na naszego mistrza - Kamila.
- Gaja, chyba oszalałam. Co ja tu robię? - Paulina zaczęła panikować. - Powinnam teraz leżeć w łóżku w różowym dresie, jeść lody czekoladowe i oglądać "Casablancę". A co robię? Stoję z Tobą pod skocznią. Że ja zawsze dam się Tobie namówić na jakieś szaleństwo.
- I nigdy jakoś nie żałujesz. - uśmiechnęła się do Przyjaciółki.

Po konkursie poszły do chłopaków, aby pogratulować im pierwszego występu w sezonie. Kiedy wracały do hotelu zaczepili ich Andreas z Michaelem. Paulina cała zbladła. Jej serce zaczęło walić jak oszalałe. 

- Tęskniłem za Tobą. - Michael przycisnął Paulinę do ściany w swoim pokoju. Wplątał swoje dłonie w jej włosy i bardzo namiętnie całował jej usta, szyję, uszy. - Tak bardzo za Tobą tęskniłem.
Paulina nie wiedziała co ma robić. Odwzajemniała pocałunki, coraz bardziej przyciągała go do siebie, ale w jej głowie szalały myśli o Maćku i o tym, co powiedział jej o Michale. Przecież on jest już ojcem, czas o nim zapomnieć.
Michael zaczął ją rozbierać. A ona jego. Znowu, tak jak wtedy, całował każdy milimetr jej ciała. Ale kiedy schodził niżej, ona mocno zacisnęła uda. Nie wiedziała dlaczego to robi. Była pewna, że nie może drugi raz popełnić tego samego błędu. Musiała uporać się z przeszłością.
- Michi, ja muszę sobie wszystko uporządkować. Przepraszam.

Wieczór Gai przebiegł dokładnie tak, jak tego chciała. Dużo rozmawiali, coraz bardziej się przed sobą otwierali. Czasem mieli wrażenie, że znają się od zawsze. Potrzebowała tego. Oboje tego potrzebowali. Po kolacji odprowadził ją do hotelu.
- Twój mąż jest kompletnym idiotą. - powiedział Andreas, delikatnie całując jej usta. - Nie docenia skarbu, jaki posiada.
Odszedł. A słowa te wciąż brzmiały w uszach Gai.


Czy tak zaczyna się miłość? Czy w takich okolicznościach miałaby ona szansę zaistnienia i przetrwania? Tak. Właśnie tak. Bo miłość to coś znacznie więcej niż fizyczna fascynacja drugą osobą. Miłość to drobne gesty, proste słowa, niekończące się rozmowy - o wszystkim, a zarazem o niczym. Miłość to oczy, które na Ciebie patrzą, a nie przed Tobą uciekają. Ale co zrobić kiedy jest na nią za późno?  O jedną obietnicę za późno.

środa, 16 marca 2016

"Pełne strachu będą Twoje oczy, kiedy w końcu zrozumiesz jak ta urojona miłość się potoczy."

30.10.2015 r. - Zakopane

I znów wszystko zaczyna mieć sens. Nowy sens. Pustka emocjonalna zostaje stopniowo wypełniona. Znowu ktoś ją rozumie. Ktoś wspiera. Ktoś chce jej pomóc. Znów ma w kimś oparcie. Stopniowo przestaje się czuć samotna. Czy taka była? Teoretycznie nie. Czasem jednak, kiedy zabraknie jednego elementu w naszym życiu, cały tłum otaczających nas przyjaciół przestaje mieć znaczenie. Bo brakuje tego jednego pierwiastka szczęścia. Mężczyzny, któremu oddała siebie. A bez duszy nie można żyć. Człowiek, choćby nie wiadomo jak się bronił i jakby przed samym sobą uciekał, potrzebuje do pełni szczęścia drugiego człowieka. Można temu zaprzeczyć, ale nie można przed tym uciec. To w końcu dopadnie. To jest silniejsze.

Relacja Gai i Łukasza uległa diametralnej zmianie. Po tamtej kłótni wszystko było inne. Ich małżeństwo funkcjonowało na zasadzie tolerancji, wzajemnej akceptacji i wymiany informacji. Łukasz większość czasu spędzał poza domem. A Gaja? Powoli stawało się to dla niej obojętne. Żyła w wirtualnym świecie, który tworzyła z Andreasem. On ją rozumiał. Potrafił wysłuchać. Niewidzialną dłonią dotykał jej duszy. Oboje nie mogli się doczekać listopada i rozpoczęcia sezonu, konkursów. Wtedy wreszcie będą mogli się spotkać.
Wiesz, ludzie mówią, że anioły nie istnieją. Ale ja w to nie wierzę. Muszą istnieć. Bo jak inaczej zdefiniować sens pojawienia się Ciebie w moim życiu? Uratowałeś mnie. Przed samą sobą mnie uratowałeś. Wyciągnąłeś mnie z gruzów mojego świata i pomagasz mi go odbudować. Dziękuję Ci za to.
Bez chwili zastanowienia kliknęła 'Wyślij".

Gaja! Co Ty robisz?! Ty masz męża! To on powinien, razem z Tobą, budowa Twój świat. Wasz świat. No właśnie. Powinien. - odwieczna kłótnia serca z rozumem trwa.

31.10.2015 r. - Wisła
- Kochanie, musimy porozmawiać. - Maciek usiadł obok piszącej kolejny artykuł o siatkarzach, Pauliny.
- Coś się stało? - odłożyła komputer. Domyślała się, co jej chłopak chce powiedzieć. Przeczuwała to od dnia, kiedy postanowili dać sobie drugą szansę.
- Posłuchaj...- nie potrafił zebrać myśli i ubrać ich w odpowiednie słowa. - ... my chyba musimy odpuścić. To wszystko nie ma sensu. Ja wiem, że jestem dla Ciebie zapomnieniem, chwilową terapią. Ty mnie nie kochasz. Ty cały czas kochasz Michała. Dlatego nie potrafisz w pełni zaangażować się w nasz związek. - mówiąc to był bardzo spokojny i opanowany. - Ja nie mam do Ciebie o to żalu. Nie mam o nic żalu do Ciebie. Ale zrozum, że Michał odszedł z nią. Od 4 miesięcy jest jej mężem. Na dniach ma przyjść na świat ich córeczka. On chyba nie potrafił Ciebie kochać. Albo uciekł przed tą miłością i wtedy na jego drodze pojawiła się Emilka. Na pewno nie planował ślubu i dziecka, ale tak wyszło. A Ty musisz to zaakceptować. Nie płacz Paulinko. - przytulił ją. - Musisz wreszcie o nim zapomnieć i wyjść ze sfery marzeń. Wspomnienie Michała nie może zniszczyć Tobie życia. A ja... nie mogę być Twoim chłopakiem, ale chcę być Twoim przyjacielem. I na zawsze nim będę.
Paulina zaakceptowała to. Wiedziała, że ma rację. Wiedziała, że musi wreszcie uwolnić się od ciążącego balastu, jakim był Michał. On już nie jest jej. A może nigdy nie był? A kim był Michael? Kolejnym zapomnieniem? Chwilowym napadem szczęścia? No tak - Michał = Michael. Po prostu znalazła imienną rekompensatę. Oboje są blondynami o czarującym spojrzeniu. Chciała sobie wynagrodzić stratę jednego, przygodą z drugim. I stąd ta euforia, endorfiny, szybsze bicie serca.
Nie potrafi jednak zaakceptować tego, że jej Michał wybrał Emilkę. Uraziła go brakiem akceptacji i pewnie dlatego teraz nie potrafią ze sobą nawet normalnie porozmawiać. Przecież to ona chciała urodzić mu dziecko. W czym jest gorsza od niej? Czego jej brakuje?

On. Mój największy bład, a zarazem największe zbawienie. Kac moralny, po kilku pięknych latach, które tak naprawdę nigdy nie należały do nas.

poniedziałek, 14 marca 2016

"Było warto oszaleć dla tych uszytych z pozłacanej waty sekund."

2.07.2011 r. - Zakopane
- Kochanie, prześlicznie wyglądasz. Jesteś najpiękniejszą panną młodą na świecie. - Łukasz Kruczek przytulił córkę. - Szkoda, że Twoja mama nie może teraz być razem z Tobą. Byłaby taka dumna.
- Ale ja wierzę, że ona tutaj jest. Że jest tutaj dziś ze mną. I że to ona postawiła na mojej drodze tak wspaniałego człowieka, jakim jest Łukasz.

GAJA
Nigdy nie zapomnę dnia, w którym poznałam Łukasza. Miałam wtedy 18 lat. Łukasz jest kuzynem jednej z moich licealnych koleżanek. Poznałam go na imprezie z okazji jej 18-tych urodzin. Dużo rozmawialiśmy, tańczyliśmy. Czułam się przy nim bardzo swobodnie, mimo tego, że nie ufałam mężczyznom. Po tym, jak Artur zaczął się do mnie dobierać w szatni, po treningu, po prostu nie potrafiłam im ufać. Musieli na to pracować, nie dostawali go na wstępie. Bałam się ich spojrzeń, dotyku... Łukasza też się bałam. Ale przy nim, po raz pierwszy od tamtego momentu, poczułam potrzebę pokonania lęku. 
Następnego dnia, po imprezie, pojawił się u mnie w domu. Przyniósł moją torebkę, bo zostawiłam ją u koleżanki. Został na kawie. A później w życiu. 

- Nie wierzę Maleńka, że jesteś już mężatką. - Paulina prawie płakała ze wzruszenia. - Tak bardzo cieszę się Twoim szczęściem. Łukasz świata poza Tobą nie widzi. Też bym chciała kiedyś spotkać taką miłość.
- Pinko, przecież spotkałaś Michała. I mam nadzieję, że następny ślub będzie Wasz.
- Gaja, dobrze wiesz, że tak nie będzie. Michał jest dla mnie jak starszy brat. Tylko ja go kocham... On nawet nie wie, ile dla mnie znaczy. Owszem, dba o mnie, troszczy się... Ale to nie jest miłość. Mówię Ci, to się kiedyś źle skończy.
I wtedy podszedł Łukasz, zabierając Gaję.
- Wybacz Paulino, ale teraz ja porywam moją żonę. Muszę się nią trochę nacieszyć. Jesteśmy małżeństwem od  godzin, a póki co spędza czas z każdym, tylko nie ze mną.

Był piękny, słoneczny dzień, kiedy stała się jego żoną, a on jej mężem. Byli tak szczęśliwi, że wydawać by się mogło, że nic, ani nikt nie jest w stanie im tego szczęścia odebrać. Mieli tak wiele planów. Tyle wspólnych marzeń. Ich miłość była tak wielka, że mogłaby góry przenosić.
Fenyloetyloamina. Dopamina. Arytmia. Arytmia uczuć?

1.10.2015 r. - Zakopane
Jadąc do pracy zastanawiała się co ma napisać Andreasowi. Prawdę?
Stojąc na światłach zobaczyła przechodzącą przez ulicę młodą kobietę z małym dzieckiem na rękach. Coś w niej pękło.
Weszła do Redakcji. Usiadła przed komputerem. Zalogowała się na swoją pocztę. Napisała.
Andreasie...
Historia Twojego małżeństwa wstrząsnęła mną. Jak ktoś tak bliski, mógł wyrządzić Tobie taką krzywdę?
Długo zastanawiałam się co mam napisać w odpowiedzi na Twoje pytanie. I jedyne, co przychodzi mi do głowy to cytat, pochodzący z mojej ulubionej książki: "Jestem jeszcze trochę zakochana resztkami bezsensownej miłości...". Moje małżeństwo jest już chyba fikcją i istnieje tylko formalnie, na papierze. Od ponad roku nie poznaję mojego męża. Z każdym dniem oddalamy się od siebie. Nie wiem co się z nami stało. Nie wiem dlaczego. Nie wiem, w którym miejscu popełniłam błąd.

1.10.2015 r. - JRG PSP Zakopane
Parker Rib
(19:35)
Czy Ty próbujesz mnie szantażować?
Na Talia
(21:49)
Nie. To nie jest szantaż. Chcę Tobie uzmysłowić, że nie jestem zabawką, którą po kilku przyjemnych razach można wyrzucić. A poza tym... chyba jestem z Tobą w ciąży.

sobota, 12 marca 2016

" Nie ma jej. Jego też. Każda bajka ma swój koniec. Dobry. Lub zły. Nic nie trwa wiecznie ."

Insbruck, Austria, 30.09.2015
Podczas wywiadu zapytałaś mnie o moją żonę i powód naszego rozstania. Nie byłem wtedy w stanie odpowiedzieć. Przepraszam.
Z moją żoną sprawa była dość skomplikowana. Pewnego dnia wróciłem z pracy i w kuchni, na stole, znalazłem list od niej z informacją, że mam jej nie szukać. Jako policjant wiem, że nie można było uznać jej za zaginioną, bo zostawiła list. I nie można było rozpocząć procedury poszukiwawczej. Po dwóch miesiącach dostałem pismo z sądu - wniosła pozew o rozwód. W sądzie zrobiła ze mnie najgorszego męża, który nie interesuje się żoną i ignoruje jej potrzeby itd... Rozwód był tylko formalnością - nie mieliśmy dzieci, nie chciała podziału majątku. Nie wiem jaka była prawdziwa przyczyna jej decyzji. Odeszła. Zmieniła numer telefonu, adres mailowy. Nie wiem gdzie mieszka, ani co się z nią dzieje. Niczego nie wiem.
A Twoje małżeństwo? Jesteś szczęśliwa?


Nie odpisała. Nie wiedziała co ma napisać. Nie dziś. Jutro. Dzisiaj jedzie do Pauliny.
Za około 30 minut była już u niej. Przyjaciółka zrobiła im kawę. Słuchała. Nie wiedziała co powiedzieć, jak się zachować. Jakiej rady jej udzielić. Powiedzieć? A może jednak się wstrzymać? Nie może przecież jej teraz zranić jeszcze bardziej.
- Wiesz, myślę, że powinnaś dać mu czas. - powiedziała niepewnie Paulina. - Mogłaś go tym zaskoczyć. Chciał mieć dzieci, więc podjęcie tej decyzji to tylko kwestia czasu. Musi sobie wszystko dokładnie zaplanować. Przecież doskonale wiesz jak to jest z facetami.
- Pewnie znowu masz rację, a ja zbyt emocjonalnie do tego podchodzę. A jak Wam się z Maćkiem układa?
- Odkąd postanowiliśmy do siebie wrócić jest całkiem dobrze, ale... - Paulina zawiesiła głos i spojrzała w oczy Gai, szukając odpowiednich na tę chwilę słów. - ... ale wiem, że to tylko kwestia czasu. To i tak się rozpadnie. Jest chyba niewłaściwym elementem układanki, którego na siłę wcisnęłam w miejsce brakującej części. Niby wypełnia pustkę, ale to nie jest to. Nawet Hayboeck był tylko chwilową namiętnością. To nie ta chemia Gajuś.
- W Twoim sercu nadal tkwi Michał? I to przez niego nie potrafisz poskładać swojego życia? To na niego podświadomie czekasz mimo, że doskonale wiesz o tym, że on nie wróci?
- Tak... Chyba tak.

ON;  Jej największa miłość. Jej największy błąd, a zarazem największe zbawienie. Miłość zakazana. Nigdy nie potrafił pokochać jej tak, jak ona pokochała JEGO. A może nie chciał?Odszedł. A właściwie to sama kazała MU odejść. Nie potrafiła grać drugoplanowej roli w JEGO życiu, nie potrafiła być obojętna, nie potrafiła udawać. Czy ON o tym wie? Nie. I tak jest lepiej.
ONA: Najpierw GO pokochała, a później pogubiła się. Razem z NIM wyrzuciła kawałek siebie, którego nie można niczym zastąpić. Bawiła się mężczyznami. Przypadkowo ich przyciągała, później zwodziła, na koniec uciekała. Zmieniała ich. Ciągle zmieniała. Nie potrafiła do żadnego się przywiązać. W każdym szukała utraconego JEGO. Kogoś, kto zamie to puste miejsce w jej sercu. Aż pewnego dnia zrozumiała, że tego miejsca nie zajmie nikt. Było to trochę jak miejsce przy Wigilijnym stole. Dla niej nigdy nie było ono miejscem dla "niespodziewanego gościa". Ona zawsze szykowała to miejsce z myślą o osobach, które odeszły i już nie wrócą. Nigdy. Tak było też w jej sercu. Było tam miejsce, którego nikt nie mógł zająć. Było puste po NIM i pozostawione dla NIEGO - a właściwie wspomnień po NIM. Może ktoś się kiedyś pojawi w jej sercu, zajmie miejsce. Miejsce obok TAMTEGO miejsca. TAMTO miejsce już na zawsze będzie JEGO.

29.09.2015 r. - Poznań
Na Talia
(23:09)
Ha! No co Ty nie powiesz? Chyba zapomniałeś o tym, kiedy przeżywałeś ze mną te wszystkie upojne chwile. Nie pamiętałeś o niej, kiedy było Ci dobrze. Nie jestem przedmiotem, który możesz wyrzucić, kiedy akurat przestaje być Tobie potrzebny.
(23:54)
A i nie zapominaj, że łatwo mogę skontaktować się z Twoją żoną. Ciekawe co powie na to, że jej mężuś ma romans z 13 lat młodszą dziewczyną?
Więc się dobrze zastanów, zanim podejmiesz decyzję.

czwartek, 10 marca 2016

Zamknę oczy, zasnę. A kiedy się obudzę, wszystko okaże się złym snem małej dziewczynki. A jak nie?

29.09.2015 r. - Zakopane
Gaja wróciła z Redakcji w cudownym nastroju. Po drodze kupiła świeże owoce, warzywa, kwiaty oraz butelkę czerwonego wytrawnego wina. Łukasz ma dziś zajęcia w Częstochowie i wróci koło 20-tej. Postanowiła przygotować kolację. Dom przystroiła kwiatami i zabrała się do gotowania. Około 19-tej wszystko było gotowe. Ubrała jego ulubioną czerwoną sukienkę, zakręciła włosy, zrobiła perfekcyjny makijaż, użyła swoich ulubionych perfum - Cacharel Amor Amor. Chciała z nim dzisiaj o czymś bardzo ważnym porozmawiać.
Łukasz wszedł do domu. Był zaskoczony...
Jedli kolację, słuchali muzyki, pili wino. Tak jak wtedy, kiedy byli młodsi i chodzili na pierwsze randki. Wtedy, kiedy on nosił ją na rękach. Kiedy godzinami mogli rozmawiać o pierdołach. Wtedy, kiedy każde jego słowo wywoływało uśmiech na jej twarzy. Była wtedy taka młoda i zakochana naiwną miłością. Spijała słowa z jego ust, czekała na więcej. W jego ramionach czuła się bezpiecznie, pokonywała swoje lęki, walczyła sama ze sobą. Dzięki niemu zapominała o krzywdzie, jaką jej wyrządzono i na nowo zaczęła czerpać radość z bycia kobietom.
Po kolacji usiadła na jego kolanach, zaczęła go czule całować. On zaczął rozpinać jej sukienkę. Wtedy ona spojrzała na niego, swoimi wielkimi błyszczącymi oczami i powiedziała:
- Chcę mieć z Tobą dziecko.
Łukasz zamarł w bezruchu. Przez krótką chwilę miała wrażenie, że wstrzymał oddech.
- Chcę mieć z Tobą dziecko. - powtórzyła z lekkim uśmiechem. - Taką maleńką istotkę, która wywróci nasz świat i nasze życie do góry nogami.
Na jego twarzy pojawiła się złość. Gaja wróciła na swoje miejsce, niczego nie rozumiejąc.
- Jak Ty to sobie wyobrażasz? - zapytał z trudem unikając krzyku i silnych emocji. - No jak? Ja ciągle pracuję i kiedy wracam do domu mam ochotę na chwilę spokoju. Ty też, jak nie na wyjazdach z kadrą, to na treningach, no i Redakcja jeszcze. I gdzie Ty tu widzisz miejsce na dziecko?
Co on wygaduje?! Skąd u niego ta złość?! - Gaja nie potrafiła złapać myśli, szalejących w jej głowie. Po chwili powiedziała:
- Przecież wiesz, że często piszę artykuły w domu i mailowo kontaktuję się z Redakcją. Na konkursy i zgrupowania jeżdżę, bo Ciebie ciągle nie ma w domu. Ale nie muszę tego robić. Wiesz, że dałabym radę!
- No właśnie, Ty byś dała radę. Chcesz dziecka? To je sobie zrób. A mnie w to nie mieszaj. Zawsze byłaś taka samowystarczalna. Nikomu nie pozwalałaś sobie pomóc. To zobaczymy jak teraz sobie z tym poradzisz.
Gwałtownie wstał i odszedł od stołu. Poszedł do swojego gabinetu, w którym pracował, zostawiając zapłakaną żonę przy stole. Nie wiedziała, co się z nim dzieje. Przecież jeszcze jakiś czas temu marzył aż o czwórce dzieci. Chciał, żeby jego ukochana ONA, wydała mu na świat syna. A teraz? Teraz nawet nie chciał o tym słyszeć. Dlaczego? Co tak bardzo się zmieniło? Wiedział doskonale. To przez Natalię. Przez nią notorycznie ranił swoją żonę.
Bez chwili zastanowienia otworzył Facebook'a, zalogował się na swoje anonimowe konto i wysłał do niej wiadomość:
Parker Rib
(22:37)
Chcę, żebyś zniknęła z mojego życia. Swoją obecnością niszczysz moje małżeństwo. Kocham swoją żonę!


30.09.2015 r. - Zakopane 
Po nieprzespanej nocy, Gaja pojawiła się w pracy troszeczkę później. Już przy wejściu została złapana przez Prezesa, który gratulował jej wspaniałego wywiadu. Cały nakład magazynu rozszedł się w błyskawicznym tempie, a do Redakcji przyszło sporo maili z wyrazami zachwytu. Nie miała jednak ani sił, ani nastroju na słuchanie szefa. Poszła do swojego komputera, aby popracować nad kolejnym artykułem. W międzyczasie zadzwoniła do Pauliny, żeby się z nią umówić na jutro. Łukasz będzie na służbie, więc będą mogły spokojnie porozmawiać.
Chwilę przed wyjściem z pracy sprawdziła swojego maila i nie mogła uwierzyć w to, co widzi. Kolejny mail od Andreasa? Przecież dziękował jej już za wysłanie wywiadu.

poniedziałek, 7 marca 2016

To była tylko chwila. Krótka, nic nie znacząca chwila. Dlaczego ciągle trwa?

11.08.2015 r. - Zakopane
Parker Rib
(11:25)
Tak, wiem, że od wczoraj jesteś.
Na Talia
(11:51)
I co w związku z tym? Może więcej optymizmu?
Parker Rib
(11:57)
A co byś chciała?
Na Talia
(12:08)
No np miło by było, gdybyś mnie zaprosił...
Parker Rib
(12:15)
Kiedy?
Na Talia
(12:27)
Wolna będę dopiero ok 23. Jakaś herbata?
Parker Rib
(12:30)
W nocy robi się coś innego...
Na Talia
(12:33)
Mmmmm... a co?
Parker Rib
(12:42)
Ty już wiesz najlepiej.
Na Talia
(12:50)
Ok, a więc o 23:30 jestem u Ciebie.
Bądź gotowy. Mam ogromną ochotę na Ciebie.

ŁUKASZ
To nie jest tak, że nie kocham Gai i mam kochankę. To tylko tak może wyglądać. Mnie nic nie łączy z Natalią. Po prostu mamy wiele wspólnego. I oboje lubimy ostry seks. Ona się go nie boi. Lubi eksperymentować. Tak jak ja, lubi silne doznania. Jest pewna siebie. Ale to tylko fizyczna fascynacja. Ja naprawdę kocham Gaję. Ale Natalia bardziej rozumie moje potrzeby.
Natalię poznałem rok temu. Dokładnie 7.08.2014 r. Miała wówczas 21 lat. Była wychowawczynią na obozie sportowo - strażackim, organizowanym przez Ochotniczą Straż Pożarną. Z tej właśnie racji dzieci z obozu odwiedziły naszą Jednostkę. Wraz z Karolem i Krzysiem prowadziliśmy prezentację, opowiadaliśmy o naszej pracy, pokazywaliśmy nasz sprzęt. Ona od razu zwróciła moją uwagę. Nie za wysoka szatynka, w kręconych włosach, ubrana w czarno - czerwoną sukienkę, z wiecznym uśmiechem na twarzy. Kiedy prezentacja dobiegła końca podeszło do mnie kilku chłopców, żeby zadać kilka pytań. Po chwili pojawiła się ONA zabierając dzieci do reszty grupy. Powiedziała mi "Do widzenia", a ja jej "Do wieczora". I dodałem, że czekam tu na nią o 22. Ona powiedziała, że będzie o 23. Okazało się, że jest strażakiem w OSP, planuje zacząć pracę jako zawodowy strażak, a od września rozpoczyna naukę w Szkole Aspirantów Państwowej Straży Pożarnej w Poznaniu. Nagle poczułem, że jakaś kobieta wreszcie rozumie mnie i moją pasję. W pewnym momencie mnie pocałowała. Odwzajemniłem. I wtedy ona zeszła niżej. Rozpięła moje spodnie, wyjęła mojego "przyjaciela" i doskonale wiedziała co ma robić. Czułem się jak w niebie. Ona znała męskie potrzeby. Później ja zdjąłem jej majtki i to, co było dalej, można nazwać tylko czysto instynktownym, zwierzęcym zachowaniem. Bez emocji. Bez pocałunków. Bez sztuczności. Tylko czysta przyjemność. Ona to rozumiała.
Po jej odjeździe znalazłem ją na Facebooku. Założyłem anonimowe konto i zacząłem z nią pisać. O czym? O wszystkim. A przede wszystkim o straży i o seksie. Sama rozmowa z nią o tym była strasznie podniecająca. Niejednokrotnie rozmawiając z nią o naszych fantazjach, wyładowywałem swoje napięcie. Gaja aż tak ich nie rozumie. Ale kocham ją!
Ja wiem, że Gai było ciężko. Ja wiem, że to, co ona przeszła, przyczynia się do jej dystansu do mojej seksualności. Kiedy miała 15 lat cudem udało się jej uniknąć gwałtu. Zaczął dobierać się do niej skoczek po treningu. Miał bardzo krótką karierę w Kadrze Juniorów. Gaja przyszła do taty. Myślała, że jest w szatni. Ale tam był tylko on. Zaczął ją rozbierać i całować, mimo jej sprzeciwu i krzyku. Usłyszał to jeden ze skoczków Kadry A, który wrócił, bo zapomniał czegoś z szatni. Uratował ją. Ale głęboki ślad w jej psychice pozostał na długo. Na początku bała się nawet mojego dotyku. Minęło wiele miesięcy zanim pozwoliła mi dotykać swojego ciała. A chyba z 2 lata zanim zgodziła się na seks. Do dzisiaj jednak ma jakiś dziwny, nieokreślony lęk w sobie. Boi się, że mogę być agresywny... A ja jestem facetem, mam potrzeby.
Chciałem zakończyć znajomość z Natalią. Ale nie potrafię, Wpadłem w jakieś błędne koło. I nie potrafię z niego wyjść. Wiem, że popełniam błąd. Wiem, że oszukuję Gaję. Ale to przecież nie jest jeszcze zdrada.
Przecież cały czas kocham moją żonę!

niedziela, 6 marca 2016

"Kiedy rozum śpi, budzą się demony."

PAULINA
Nie wiem jak i dlaczego do tego doszło. To stało się samo. Jakby poza mną, a później gwałtownie weszło we mnie. Jakby coś, od serca, rozeszło się żyłami i tętnicami po całym ciele. Nie docierając do mózgu. On chyba wtedy o mnie zapomniał. Gdyby pamiętał to pewnie ostrzegłby mnie przed konsekwencjami.

Od początku z Michaelem wiedzieliśmy, że nie chcemy tego spaceru. Tylko spaceru. Dlatego po krótkim czasie wróciliśmy do hotelu, do jego pokoju. Piliśmy szampana, jedliśmy truskawki. Rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Coraz lepiej się rozumieliśmy.

Znasz to uczucie? Kiedy spotykasz kogoś po raz pierwszy, a później całą noc myślisz o tej osobie. Kiedy nagle ktoś obcy zaczyna zajmować miejsca, do których nie powinnaś go wpuścić. Kiedy ten ktoś zaczyna być ważny, mimo tego, że nic o nim nie wiesz. I z każdym jego słowem chcesz więcej i więcej i... więcej. Tracisz kontrolę. Nad myślami. Nad gestami. Nad ciałem. Serce zaczyna mocniej bić, a krew pulsuje, jakby oszalała. Znasz to! Czy tak zaczyna się miłość? Najpierw bardzo nie chcesz. Bronisz się rękami i nogami. A później? Później dzieje się samo. I wtedy bardzo chcesz. I nie wiesz, jak mogłaś nie chcieć. Rozumiesz to?

 Nagle atmosfera się rozluźniła. Zaczęliśmy się całować, rozbierać i... no stało się. Nie wiem dlaczego. Pożądanie wygrało. Po wszystkim czule całował każdy zakątek mojego ciała. Dotarł wszędzie tam, gdzie nie udało się dotrzeć żadnemu innemu mężczyźnie. Każdy centymetr mojego ciała...
Później zapalił papierosa. Mówił, że stałam się dla niego bardzo ważna. Że mam jego numer i że wiem, gdzie go szukać. Ubrałam się i wyszłam. Wróciłam do domu. Nie potrafiłam uporządkować myśli. Jak? Dlaczego? Kiedy weszłam do mieszkania było już późno. W kuchni, przy stole, czekał Maciek z wypitą do połowy butelką Jak'a Daniels'a. Nie wiem skąd, ale wiedział o wszystkim. (A może tylko się domyślał? Jednak powiedziałam mu co się stało.) Zrobił mi straszną awanturę, Po czym spakował swoje rzeczy i wyszedł. Zapłakana zostałam w kuchni. Z połową Jack'a Daniels'a. I połową siebie.

Rano Paulina zadzwoniła do Gai. Tak, jak obiecała. Wszystko jej opowiedziała. Nie chciała ani rad, ani wsparcia, ani komentarza. Chciała po prostu podzielić ten problem na pół.


10.08.2015 r. - Wisła
- I co planujesz z tym zrobić? - Paulina spodziewała się tego pytania ze strony przyjaciółki. - Minął już tydzień.
- Nie wiem, Gajuś, nie wiem...
Gaja nie poznawała Pauliny. Zawsze miała w sobie tyle energii, tak wiele pomysłów, nie potrafiła usiedzieć kilku minut w miejscu. Było w niej tyle optymizmu. Pewnie to przyciągnęło uwagę Maćka. I przyciągało cały czas uwagę wielu mężczyzn. Zawsze perfekcyjny makijaż, dziś jego brak i podpuchnięte od płaczu oczy. Perfekcyjnie ułożone włosy dziś były w kompletnym nieładzie. Elegancki ubiór zastąpiony starym dresem. Mieszkanie, zawsze perfekcyjnie posprzątane, dziś wyglądało jakby przeszło przez nie tornado.
- A Maciek? Odzywał się? - szepnęła Gaja.
- Nie... ale tu nie chodzi tylko o niego. Ja nie wiem czego ja chcę. Z jedne strony, chyba, kocham Maćka, a z drugiej nie potrafię przestać myśleć o Michaelu. Bo wiesz... Michaelowi zależy. Chyba... Dzwoni, pisze codziennie. Chce TO powtórzyć. A ja nie potrafię zdecydować się na jednego. Niby tęsknię za Maćkiem, ale nie wiem czy chcę z nim być.... - Paulina wybuchnęła płaczem.


*********************************
Z 1-dniowym opóźnieniem - Happy B-day Michi! :)
Z dedykacją dla osoby, która wie, że chodzi o nią.
Spokojnej nocy ;)

sobota, 5 marca 2016

Błąd? Początek nowej drogi czy kompletny chaos?

2.08.2015 r. -  Wisła
Kilka minut przed 12-stą, Gaja wraz z Pauliną, pojawiły się przed hotelem, w którym zakwaterowana była Kadra Austryjacka.
- Gaja... Boję się. - szepnęła Paulina.
- Ja też... Nawet nie wiesz jak bardzo.
I wtedy pojawił się Michael z Andreasem. przywitali się z dziewczynami, po czym Andreas z Gają poszli do kawiarni, a Michael z Pauliną na spacer.

Gaja wybrała swoją ulubioną kawiarnię. Oboje zamówili Latte. Długo rozmawiali. Najpierw o konkursie, później o ich wspólnej pasji, o pracy Gai. Czuli się w swoim towarzystwie bardzo swobodnie. Rozmawiali ze sobą, śmiali się, żartowali. Wszystko wyglądało tak, jak gdyby znali się od lat.
Minęły 2 godziny. Nawet nie zauważyli kiedy. Wtedy Gaja wyjęła swoje notatki, dyktafon i przeszła do wywiadu.

G.: Czym są dla Pana skoki narciarskie? Wielką pasją? Formą uprawiania sportu? A może coś więcej?
A.: Hm... myślę, że w pewnym sensie wszystkim, co Pani wymieniła. Zacząłem skakać mając 9 lat - pamiętny rok 1993. I od tej pory stały się moją wielką pasją. Przygodę ze skokami zacząłem za namową chrzestnego, brata taty, który był wówczas trenerem Kadry Juniorów. Po jakimś czasie zmarł. Ale moja pasja, jakimś cudem, przetrwała mimo kryzysu. 
W związku ze skakaniem dużo trenuję, więc jest to też dla mnie sport. Wpływa to także na mój styl życia - łączę treningi, wyjazdy na konkursy z pracą w policji. Poza tym cały czas przestrzegam odpowiedniej diety. Więc jak Pani widzi - całe moje życie podporządkowane jest skokom narciarskim. 
G.: Mówił Pan o kryzysie. Co się wtedy wydarzyło?
A.: Kiedy miałem 15 lat zmarł mój ukochany wujek, mój pierwszy wielki trener i nauczyciel. To on pomógł mi oddać pierwsze skoki i wszystkiego mnie nauczył. Dzięki niemu tu jestem. Wtedy się zbuntowałem. Zacząłem oddawać coraz gorsze skoki. Buntowałem się przeciwko wszystkiemu i wszystkim. Nawet chciałem zakończyć kiełkująca karierę. Nikt ze mną nie mógł wtedy wytrzymać, wszystkich odrzucałem. Do dzisiaj nie wiem co właściwie się stało. Na pewno miał zawał, który był spowodowany ogromnym stresem. Nie wiem co się wtedy wydarzyło.
G.: Czy w chwili obecnej również przechodzi Pan kryzys? To, co oglądaliśmy podczas konkursów PŚ w poprzednim sezonie, wcale nie było podobne do skoków w pięknym stylu, wielkiego Andreasa Koflera.A.: Tamten sezon faktycznie był dla mnie trudny. Miałem problemy w życiu prywatnym Rozstałem się z żoną, później był rozwód. Rozumie Pani, chyba jak nikt inny, że życie prywatne skoczka wpływa w dużej mierze na jego osiągnięcia w sporcie. Trudno mi było w pełni poświęcić się skokom, gdy w głowie siedziały inne myśli. Teraz staram się wszystko uporządkować. W głowie oczywiście.

G.: Czy możemy liczyć na powrót wielkiego Koflera?
A.: Mam taką nadzieję.

Wszystko potoczyło się zupełnie inaczej niż planowali. Andreas powiedział jej to, czego żadnemu dziennikarzowi wcześniej nie wyjawił. Gaja natomiast prowadziła tą rozmowę spontanicznie. Nie korzystała z zaplanowanych pytań. Sytuacja się zmieniła. Okoliczności się zmieniły.
Po wyjściu z kawiarni Andreas odprowadził Gaję do samochodu. Wtedy podał jej karteczkę ze swoim numerem telefonu mówiąc, że jeżeli potrzebowałaby jakiejkolwiek pomocy z jego strony, dodatkowych informacji, albo po prostu chciała pogadać, to ma dzwonić. Podał jej także swój adres mailowy, prosząc o przesłanie artykułu, gdy będzie już gotowy. Pożegnali się i Gaja weszła do samochodu. Nie miała jednak ochoty wracać do pustego domu. Łukasz był przecież na służbie. Postanowiła odwiedzić tatę i opowiedzieć mu o spotkaniu. W międzyczasie zadzwoniła do Pauliny, żeby zapytać o jej spacer z Michaelem. Ona jednak nie odbierała, co było do niej wręcz niepodobne i zmartwiło o nieco Gaję.
Po powrocie do domu, około 22, postanowiła posłuchać wywiadu. Była z niego bardzo zadowolona.
W pewnym momencie zadzwonił telefon. To była Paulina.
- No cześć Kochana! Już myślałam, że zaginęliście na tym spacerze. Albo, że tak bardzo oczarował Ciebie urok Michaela. I jak było? Opowiadaj!
Zamiast odpowiedzi w słuchawce usłyszała cichy płacz.
- Paulina, co się stało? Dlaczego płaczesz?
- Zrobiłam coś złego, bardzo złego... - Paulina cały czas zanosiła się od płaczu. - Ale proszę Cię, pozwól mi wytłumaczyć to Tobie jutro. Dzisiaj nie chcę, nie jestem w stanie.
- Przyjadę do Ciebie, porozmawiamy.
- Nie Gaja! Zadzwonię jutro. Śpij spokojnie. Dobranoc.

Nie spała spokojnie. Całą noc myślała o Przyjaciółce. I wywiadzie. A może nie tylko?

środa, 2 marca 2016

"Wszyscy mamy blizny. Wszyscy mamy historie."

1.08.2015 r. - Wisła
Ach.. cóż to był za weekend. Tyle szczęścia i tyle emocji.
W piątek, po powrocie od Pauliny, Gaja wstała dopiero koło 11. Nie zastała Łukasza, bo był na siłowni. Kiedy weszła do kuchni, zobaczyła wielki bukiet (jej ulubionych) czerwonych róż, kawę oraz śniadanie, przygotowane specjalnie dla niej. W bukiecie znalazła liścik z wiadomością od męża; "Przecież wiesz, że Cię kocham.". Wiedziała. Tylko czasem o tym zapominała. Wtedy potrzebowała takiego właśnie przypomnienia.
A jeżeli chodzi o skoki - wszystko potoczyło się tak, jak chciała. W piątkowym indywidualnym konkursie zwyciężył Dawid, a do tego Kamil, Maciek i Piotrek zajęli miejsca w pierwszej 10-tce. W sobotnim konkursie drużynowym Polacy zajęli II miejsce, zaraz za Niemcami, a przed Austryjakami. Później nadszedł czas na wspólne świętowanie, w którym, poza Polakami, wzięli udział Niemcy, Austryjacy, Czesi i Norwegowie. Łukasz niestety nie mógł zostać. Wrócił do Zakopanego, bo następnego dnia miał mieć służbę.

Podczas imprezy Łukasz Kruczek przedstawił córce Andreasa, z którym miała następnego dnia przeprowadzić wywiad. Kiedy rozmawiali i ustalali szczegóły, do Gai podbiegła pijana i przestraszona Paulina, odciągając przyjaciółkę na bok i szybko tłumacząc:
- Gajunia! Jestem głupia! I niezdarna! Nie uwierzysz co zrobiłam... No nie wierzę! I co ja mam teraz zrobić?!
Gaja złapała Przyjaciółkę za ramiona i poprosiła, aby spokojnie wytłumaczyła jej co się wydarzyło.
- Noooo... bo poszłam po drinka i trochę się zagapiłam, potknęłam i... - zarumieniła się Paulina.
- I...? - zapytała ze śmiechem Gaja.
- Troszkę kogoś oblałam....
- Kogo?! - krzyknęła przestraszona Gaja. Tylko mi nie mów, że Tajnera albo, co gorsze, Hofera.
- Nie.. Hayboecka oblałam. Cały mój drink znalazł się na jego twarzy i koszulce. A ja uciekłam... Dobrze, że chociaż Ciebie znalazłam, ale... - ich rozmowa została przerwana. Podszedł do nich Andreas, pytając czy coś się stało i czy może jakoś pomóc.
Gaja nie mogła zapanować nad nagłym atakiem śmiechu. Po chwili opowiedziała mu co się wydarzyło. Andreas uznał, że poszuka kolegi i za chwilę do nich przyjdą.
Minęło kilka minut. Paulina przeprosiła Michaela, który uznał, że była to jego ulubiona koszulka, więc w ramach rekompensaty ma mu jutro pokazać warte uwagi miejsca w Wiśle.

Impreza powoli dobiegała końca. Gaja pożegnała się ze wszystkimi. Na końcu podeszła do Pauliny:
- Ok Słońce, więc jutro o 11 będę u Ciebie. Masz całą noc na zapoznanie się z "godnymi uwagi miejscami w Wiśle". - powiedziała ze śmiechem.
- Bardzo śmieszne. W co ja się wpakowałam?
- Chciałaś czegoś szalonego, to masz. - Gaja przytuliła Przyjaciółkę. - Do jutra!



PAULINA
Kocham Gaję. Jest dla mnie jak siostra. Zawsze we właściwym miejscy i o właściwej porze.
Poznałyśmy się w liceum, obie wybrałyśmy profil humanistyczny. Na początku nie potrafiłyśmy znaleźć wspólnego mianownika. To pewnie dlatego, że jesteśmy tak różne, a zarazem tak podobne do siebie. Obie jesteśmy jedynaczkami. Pewnie dlatego wytworzyła się między nami siostrzana więź.
Jeszcze w liceum Gaja poznała Łukasza i pokochała go swoim młodym i naiwnym serduszkiem. I to nas trochę różniło. Ona wierzyła w miłość i potrafiła kochać wbrew wszystkim i pomimo wszystko. Ja taka nie byłam - wolałam się bawić. Po maturze przyszedł czas na wspólne studia. Obie wybrałyśmy dwa kierunki - psychologię i dziennikarstwo.
Po drugim roku studiów Gaja wyszła za mąż. Nie musiała. Ale bardzo tego chciała. Oboje chcieli(?) Ona była tak zakochana, że od razu zgodziła się za niego wyjść po tym, jak oświadczył się jej na plaży, podczas wschodu słońca na wspólnych wakacjach w Chorwacji. On, ze względu na swój wiek, pewnie dążył do szybkiej stabilizacji.

Czasem żałuję, że jest dla mnie taka ważna. Wtedy mogłabym... wtedy powiedziałabym jej prawdę. A tak? Oszukuję ją. I samą siebie.

wtorek, 1 marca 2016

"To przychodzi nagle. Widzisz coś po raz pierwszy i od razu wiesz, że znalazłeś swoje ZAINTERESOWANIE. Jakby ktoś przekręcił klucz w zamku. Albo po raz pierwszy zakochał się."

30.07.2015 r. - Wisła
Chłopcy na treningu oddali same poprawnie technicznie i dalekie skoki. Wszyscy mieli nadzieję, że tak będzie też jutro. Po treningu Gaja zjadła obiad z tatą. Dużo rozmawiali. Lubiła ten czas. Przypominała sobie czasy, kiedy była dzieckiem i przy nim po raz pierwszy poczuła się jak prawdziwa kobieta. Zawsze traktował ją jak damę. Rozmawiali o jej wakacjach, planach zawodowych, Łukaszu i oczywiście o jutrzejszym konkursie. Nie wiedziała, kto jest bardziej przejęty - chłopcy czy ich trener.
Po czasie spędzonym z tatą, poszła na spotkanie z chłopakami. W ramach etatu psychologa prowadziła indywidualne rozmowy z każdym członkiem kadry, a także organizowała dla nich zajęcia, warsztaty czy szkolenia w grupach. Dzisiaj wspólnie stworzyli ogromną mapę myśli związaną z weekendowym konkursem. Chłopcy wykazali się wielką kreatywnością, a przy tym świetnie się bawili, zapominając o rywalizacji. Później przyszedł czas na indywidualne rozmowy.
Około 21 Gaja pożegnała się z drużyną i tatą. Pojechała do Pauliny. Miała dziś wolny wieczór. Łukasz był na służbie i wróci dopiero rano.

Po około 30 minutach była już u Przyjaciółki. Bardzo za nią tęskniła. Maciek, aby nie przeszkadzać dziewczynom, po treningu pojechał do rodziców. Miały cały wieczór tylko dla siebie. I 3 butelki wina, które uwielbiały. Włączyły swoją ulubioną muzykę, wspominały czasy liceum, studiów, wspólne wyjazdy, chłopaków, do których ukradkiem wzdychały, a którzy nie mieli pojęcia o ich istnieniu. W pewnym momencie Paulina powiedziała:
- To co właściwie dzieje się między Tobą a Łukaszem?
- Nic. - powiedziała Gaja z powagą.
- Ale dzwoniąc do mnie mówiłaś, że coś jest nie tak.
- Och Paulinko, bo jest. Nic się nie dzieje, rozumiesz? Mijamy się. Dni spędzam częściej sama, niż z nim. A kiedy jest w domu to albo siedzi przed komputerem, przygotowując zajęcia dla swoich kadetów, albo jeździ na motorze, albo chodzi na siłownię. Czasami uda nam się poważnie porozmawiać, ba! nawet pożartować, przy wspólnej kolacji czy kawie. Ale to tak mało. Tak mało nas jest w naszym małżeństwie. Częściej są to kolorowe karteczki z ważnymi informacjami, pozostawione na lodówce, sms'y, wiadomości na Facebooku czy telefony. Nawet nasz seks jest inny. Taki, jakby z obowiązku. Brak w nim tego dzikiego pożądania czy emocji. Czasami czuję się kochana jak jego młodsza siostra, którą zawsze chciał mieć, a nie jako życiowa partnerka. Może to jest ten moment, kiedy kończy się miłość, a zaczyna przywiązanie? Bez silnych emocji. Bez braku tchu. Bez długich rozmów o niczym i nieprzespanych nocy.
- Może jest zmęczony? - zapytała niepewnie Paulina. - Sama mówiłaś, że dużo pracuje. Przecież widać, że Cię kocha. Dajcie sobie czas. Albo spróbuj z nim porozmawiać.
- Pewnie znowu masz rację. A jak układa się Tobie z Maćkiem?
Paulina zaczęła się śmiać. Otworzyła kolejną butelkę wina. Spojrzała na Gaję:
- Z nami dobrze. Chociaż chyba zaczynam się nudzić.
Gaja z niedowierzaniem patrzyła na Przyjaciółkę. Nie potrafiła wydusić z siebie słowa.
- No co tak patrzysz Gajuś? Mam ochotę na coś szalonego, wiesz? Na pewne odświeżenie... Chociaż sama nie wiem. Może to przez to wino.
I tak gadały prawie do rana. Około 5-ej Gaja zadzwoniła po taksówkę i wróciła do siebie.
Nie było jeszcze Łukasza, więc się wykąpała i poszła spać. Myślała o tym, co powiedziała jej Paulina. Może naprawdę Łukasz jest przemęczony? Może kieruje się egoizmem? Musi z nim o tym porozmawiać.


30.07.2015 r. - Zakopane - Państwowa Straż Pożarna

Na Talia
(20:31)
Co się z tobą działo? Ponad 2 tygodnie Ciebie tu nie było...
Parker Rib
(21.09)
Byłam na wakacjach
Na Talia
(21:10)
Z nią?
Tęskniłam za Tobą.
Parker Rib
(21:15)
Słuchaj, ja nie wiem czy to wszystko ma sens.
Na Talia
(21:15)
A Ty znowu zaczynasz. Źle Ci było?
Parker Rib
(21:19)
Nie. Wręcz przeciwnie.
Na Talia
(21:20)
Więc może masz ochotę to powtórzyć? Bardzo tęsknię za Twoim "przyjacielem".
Parker Rib
(21:26)
On za Tobą też...
Na Talia
(21:27)
Więc czekam na konkrety. Będziemy z grupą od 10 sierpnia. Wytrzymasz?
Parker Rib
(22:12)
Już nie mogę się doczekać.
Na Talia
(22:30)
Dobranoc mój Ty bohaterze! Całuję Cię czule, tak jak lubisz, tam gdzie lubisz.

(Koniec czatu)