niedziela, 20 marca 2016

Daj mi czas. Pozwól mi podjąć właściwą decyzję. Nie niszcz mojego świata swoją obecnością.

24.11.2015 r. - Zakopane
Insbruck, Austria, 23.11.2015
Droga Gaju,
sam nie wiem co się ze mną dzieje. Co ze mną zrobiłaś. Kompletnie gubię się sam w sobie. I we własnych myślach. Ciągle jesteś w nich Ty. Twoje wielkie czarne oczy, malinowe usta i te dołki w policzkach, kiedy się uśmiechasz. Ciągle czuję zapach Twoich perfum, mimo, że Ciebie od kilku dni nie ma przy mnie. Oszalałem? Tak, chyba tak. Przez Ciebie.
Wiem, że już za późno. O jedną obietnicę za późno. 
Dlaczego nie poznaliśmy się wcześniej?
Ale chcę, żebyś wiedziała, że jestem i czekam na Ciebie. Jeżeli będziesz potrzebowała jakiejkolwiek pomocy to możesz na mnie liczyć. Zawsze.
Całuję,
Andreas.

Czytała tego maila kolejny raz z rzędu. Po raz pierwszy w życiu żałowała swoje decyzji. Żałowała, że nie poczekała z decyzją o ślubie. Łukasz już przestał widzieć w niej tą wyjątkowość. A Andreas... Andreas po prostu doskonale wie, czego potrzebują kobiety. I rozumie je lepiej, niż one same siebie.
Gaja! Ty masz męża. Nie zapominaj o tym! - rozum nie daje spokoju.
Łukasza i tak już nie obchodzisz. Wypaliło się. Kochaniutka, Ty więdniesz przy nim. - krzyczało serce.
Wróciła do domu. Poczuła zapach z kuchni. Łukasz gotuje?! Nie zdążyła zdjąć kurtki, a on już był przy niej. Wręczył jej bukiet czerwonych róż. Pocałował ją. I przeprosił za swoje zachowanie. Kazał się jej przygotować do kolacji.
Jedli. Rozmawiali. Głównie o pracy. W pewnej chwili Łukasz powiedział:
- Kochanie, chcę, żebyś urodziła nam dziecko. Jestem na to gotowy. Przepraszam, że ostatnio tak zareagowałem. Chyba sam nie wierzyłem, że tego naprawdę chcesz. Zaskoczyłaś mnie.
Nie wierzyła w to, co słyszy. I nie wiedziała czy nadal tego chce. Czy nadal zależy jej na Łukaszu. Kochała go. Ale to już była inna miłość. Niepełna miłość. Taka jakby zabita i reanimowana, żeby znów miała zostać zabita. Ich małżeństwo pełne było przypływów i odpływów. Brak jakiejkolwiek stabilności. Brak pewności jutra. Czy to dobry czas na dziecko.
- Łukasz, ja... - nie zdążyła dokończyć, bo Łukasz zamknął jej usta swoim pocałunkiem. Później zaniósł ją do ich sypialni, Tej nocy wszystko było inne. Czuła się jak podczas wypełniania małżeńskiego przykrego obowiązku. Żadnych głębszych doznań. Żadnych emocji. Czysta fizyczność.

25.11.2015 r. - Wisła
- Cóż to za ważna sprawa, która nie mogła czekać? - zapytała Paulina, popijając swoją ulubioną Latte w Starbucks'ie.
- Tęsknię za Tobą. - Michał złapał ją za rękę. - Pogubiłem się. Poszedłem nie w tym kierunku. Emilka to nie jest to. Nie kocham jej.
- I co w związku z tym?
- Chciałbym, żebyś do mnie wróciła. Żebyśmy mogli coś zbudować razem. Coś, czego nigdy nie udało nam się zbudować."
- Czy Ty oszalałeś?! - krzyknęła Paulina. - Przecież Ty masz żonę i córkę. Co Ty w ogóle sobie wyobrażasz?! - wzięła swoje rzeczy, wybiegła. Nie mogła uwierzyć w to, co usłyszała. Nie wierzyła.

PAULINA
Michała poznałam ponad 4 lata temu. Był moim trenerem personalnym na siłowni. Był także wielkim kobieciarzem i obiektem westchnień wszystkich kobiet. Blondyn, nieziemskie spojrzenie, czarujący uśmiech i to wypracowane ciało. Już podczas pierwszego spotkania poprosił o mój numer. Poza treningami, zaczęliśmy spotykać się w życiu prywatnym. Byliśmy przyjaciółmi? Mieliśmy układ? Stworzyliśmy relację? Nie wiem. Ale nigdy nie byliśmy parą. Kochałam go. Od samego początku. Już przy pierwszym spotkaniu przeszedł mnie dziwny dreszcz. Już pierwszej nocy, po naszym poznaniu, śniłam o nim. Byłam w stanie oddać mu wszystko i wszystko dla niego zrobić. Pewnie dlatego czasami brał moje ciało, zapominając o duszy.
Potrafiliśmy rozmawiać godzinami, o wszystkim i o niczym. Rozumiał mnie jak nikt inny. A ja czekałam. Często przegrywałam z jego obowiązkami. Z jego brakiem czasu dla mnie. Udawałam, że nie widzę dziesiątek panienek przewijających się przez jego łóżko. Ja byłam zawsze. Na każde jego zawołanie. Czasami znikał i nie miałam z nim kontaktu nawet kilka tygodni. Później wracał. Jakby nigdy nic. I znowu byłam ja. Byłam głupia. Zaślepiona miłością.
Pewnego dnia dowiedziałam się, że Emilka, instruktorka fitnessu jest w ciąży. W ciąży z Michałem. Byli parą od pól roku. Oczywiście mi nie powiedział o tym. I w tym czasie również ze mną sypiał. Poszłam do niego do pracy. Ze łzami w oczach wykrzyczałam mu co o nim myślę. Powiedziałam mu, że ma zniknąć z mojego życia. Że go nienawidzę. Później sobie to wmawiałam. Ale kochałam go nadal. Kochałam i nienawidziłam.

Później pojawił się Maciek. Myślałam, że przy nim zapomnę. Nie zapomniałam.
Teraz jest Michael...


Wsiadła do samochodu. Wyjęła telefon z torebki.
"Kocham kogoś innego. Nie wrócę do Ciebie nigdy. Powodzenia w życiu! Znajdź inną naiwną."
Wysłała.
Podjęła decyzję.
Być może najtrudniejszą w życiu.
Wreszcie wychodzi z toksycznej relacji, która ją niszczy i zabija jej emocje.
Czas się zakochać, Paulino!

4 komentarze:

  1. Ok, ja to muszę zacząć czytać przed pracą.
    To jest takie piękne. Z takimi emocjami. Chce się tylko więcej i więcej.
    Łukasz bym walnęła tępym narzędziem i wiesz, co bym mu zrobiła. Michałowi to samo. Noż kurcze, jak mnie denerwują. A Paulina? Paulina wreszcie podjęła decyzję, którą miała podjąć już dawno. Szkoda tylko, że znów będzie cierpieć. Że Michał tym spotkaniem znów obudził w niej te złe uczucia.
    Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana, to się jakoś wczoraj ze mnie wylało. Efekt weekendowych przemyśleń.
    Widzę, że jednego z bohaterów darzysz taką samą anty-sympatią jak pewnego w życiu realnym. :)
    Paulina jest silna i da sobie radę. Każde spotkanie z Michałem, każda jego wiadomość będzie burzyła jej świat, ale (miejmy nadzieję) do czasu.
    Buziak!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie prawda! Do tamtego od początku jestem anty, a Łukasza z początku nawet lubiłam :)
      Trzymam za nią kciuki :)

      Usuń
    2. Może trochę naprawię Łukasza. A może nie? Nie wiem ;)
      Wiesz, ja też za nią trzymam kciuki - mimo, że brzmi to raczej śmiesznie ;)

      Usuń