21.12.2015 r. - Zakopane
Czasami trzeba odejść. Nie dlatego, że tak jest łatwiej czy lepiej. Czasami trzeba odejść, by uratować to, co było kiedyś. Z szacunku dla tej drugiej osoby, dla uczucia, które połączyło dwoje ludzi i dla siebie, którym się wtedy było. Czasami trzeba odejść, dla uratowania wspomnień, tych pięknych chwil, które połączyło dwojga ludzi. I zrobić wszystko, by nie powstały z nich nieprzyjemne wspomnienia. Czasami po prostu trzeba odejść...
Dziś w Redakcji nie mogła się na niczym skupić. Nie mogła normalnie myśleć. Nie odpisała na maila od Andreasa. Dobrze, że to ostatni dzień w pracy przed świętami.
- Tatusiu, czy mogę do Ciebie przyjechać po pracy? I zostać na całe święta? Spędzilibyśmy je razem. Tak jak kiedyś, kiedy byłam jeszcze dzieckiem. Tatusiu, mogę? - jej głos drżał, kiedy dzwoniła do taty.
- Kochanie, oczywiście. To był, jest i będzie twój dom. Ale co się stało? Co z Łukaszem?
- Nie chcę teraz o tym mówić. Będę u Ciebie wieczorem. Do zobaczenia.
Wyszła z pracy wcześniej. Powiedziała szefowi, że źle się czuje i że chyba bierze ją grypa. Uwierzył jej od razu, bo faktycznie tak wyglądała.Podpuchnięte oczy i czerwony nos. Życzył jej wesołych świąt. Wesołych? Jak?!
Wchodząc do mieszkania usłyszała jakąś kłótnię. Weszła najciszej jak umiała. To była Paulina?
- Jeżeli Ty jej o tym nie powiesz, to ja to zrobię! - krzyczała. - Nie mogę już tak dłużej żyć. Nie mogę patrzeć jak ją ranisz i oszukujesz.
Gaja weszła do pokoju. Paulina i Łukasz zamarli w bezruchu.
- Co takiego ważnego powinnam wiedzieć? - zapytała patrząc na męża i Przyjaciółkę.
Cisza. Nikt nie był w stanie powiedzieć słowa.
- Łukasz ma Ci coś do powiedzenia. - przerwała tę ciszę Paulina.
- Co takiego masz mi do powiedzenia?
- Nic. Ona sobie coś ubzdurała!
- Ja sobie ubzdurałam?! - krzyczała Paulina. - Przed chwilą sam się do tego przyznałeś.
- Do czego? - zapytała nerwowo Gaja, podchodząc do męża, patrząc mu w oczy.
Cisza. Nawet nie potrafił na nią spojrzeć.
- Paulina, o co chodzi? - podeszła do Przyjaciółki.
Paulina złapała ją za rękę. Nie wiedziała jak ma to powiedzieć. Jak powiedzieć jej tak straszliwą prawdę?
- Łukasz ma kochankę. I jak się teraz okazało, dziecina jest z nim w ciąży. Ma 22 lata.
Gaja nie wierzyła w to, co słyszy. Ze łzami w oczach podeszła do męża.
- Łukasz! To prawda? - zapytała z trudem blokując łzy.
- Tak, to prawda.
PAULINA
Czy postąpiłam właściwie, mówiąc o tym Gai? Czy może dalej powinnam to przed nią ukrywać? Ale ja już tak dalej nie mogłam. Kiedy widziałam jak on ją rani, miałam ochotę od razu o wszystkim jej powiedzieć, a jego udusić. Ponad rok to przed nią ukrywałam.
W tamtym roku, w sierpniu, miałam do napisania skomplikowany artykuł. Nie wiedziałam od czego zacząć i jak właściwie się do tego zabrać. Pojechałam do Gai. Łukasz był wtedy na służbie, więc spokojnie mogłyśmy popracować. Oczywiście nasze spotkanie się przeciągnęło. Miałyśmy do obgadania tyle spraw. Jak zawsze zresztą. My nigdy nie możemy się nagadać. Zawsze pozostaje w nas pewien niedosyt. Na tym chyba polega prawdziwa przyjaźń.
Wyszłam od niej około 24. Wsiadłam do samochodu i pojechałam do siebie. Po drodze przejeżdżałam obok Jednostki, w której pracuje Łukasz. Nie mogłam uwierzyć, kiedy zobaczyłam go, całującego się z jakąś zawieszoną mu na szyi lalą. Zawróciłam i przejechałam koło nich jeszcze 2 razy. Tak, to był Łukasz! Trudno mi było w to uwierzyć, zrozumieć...
Nie powiedziałam o tym Gai. Liczyłam, że to przelotny romans. Ukrywałam to przed nią aż do tego czasu. Miałam nadzieję, że to zakończył. Ale kiedy widziałam, jak ją traktuje, byłam pewna, że niczego nie zakończył. Dlatego pojechałam do niego. Chciałam z nim spokojnie porozmawiać. Chciałam. Ale emocje wygrały. I jeszcze ta ciąża. Chciał zagłuszyć wyrzuty sumienia? Czy ciążą Gai pozbyć się problemu z tą małolatą?
Nie wiem, co teraz będzie. Czy Gaja wybaczy mi to, że tyle czasu ją okłamywałam. A Łukasz? On chyba też jest na mnie wściekły. Ale na tym mi nie zależy. Teraz liczy się Gaja.
Gaja zamknęła się w ich sypialni.Nie pomogło walenie do drzwi Łukasza ani moje prośby, żeby wyszła.
- Zadowolona?! - krzyczał Łukasz. - To przez Ciebie ten cyrk. Gdybyś trzymała język za zębami, wszystko byłoby dobrze.
Gajuś, kochanie, otwórz te drzwi. Porozmawiamy.
- Przeze mnie?! - Paulina zdenerwowała się na poważnie. - Czy Ty siebie słyszysz? To nie ja ją zdradzałam i nie ja zrobiłam dziecko jakiejś pustej panience. Gdybyś wtedy używał mózgu, teraz nie byłoby problemu. Ale Ty oczywiście myślałeś inną częścią ciała.
W tym momencie Gaja wyszła z pokoju. Była blada. Miała czerwone oczy. Miała ze sobą dużą walizkę. Oboje podeszliśmy do niej.
- Dajcie mi święty spokój! Odczepcie się ode mnie! Nie chcę Was znać! - krzyczała przez łzy. - Nie próbujcie mnie szukać!
Szła w kierunku drzwi. Łukasz złapał ją za rękę.
- Nie dotykaj mnie! Jeżeli w tej chwili mnie nie puścisz, zrobię coś, czego będziesz żałował do końca życia.
Wyszła. Nie wiadomo dokąd. Nie wiadomo co się z nią dzieje. Czy jest bezpieczna. Wzięła samochód. Odjechała. Nie pojechała do ojca. Jej telefon jest wyłączony. Nikt nie wie gdzie jest i co się z nią dzieje. Wszyscy się o nią martwią. Nie daje znaku życia. Ze względu na charakter sprawy, policja nie chce przyjąć zgłoszenia. Gaja jest dorosła. Nie zaginęła. Uciekła. Z własnej nieprzymuszonej woli. Pozostaje tylko czekać.
Powtórzę jeszcze raz, brawo Paulina! Mordujemy Łukasza.
OdpowiedzUsuńA Gai mi strasznie żal. Jakby nie patrzeć zraniło ją dwoje najdroższych osób. Choć może nie świadomie, ale jednak.
I Pauliny też mi żal.Ukrywać coś takiego. Jak jedno małe stworzenie może spowodować tyle szkód.
Ale jednak jest pewne, ja wiem, gdzie jest Gaja :)
Buziaki :)
Wiesz, to jest kwestia sporna i dość trudna. Łukasz nawalił i co do tego nie ma wątpliwości. Ale Paulina chciała dobrze. Tylko trochę nie wyszło. Teraz pewnie rozumiesz dlaczego napisanie tego przyszło mi z trudem. :)
UsuńA ja też wiem ☺
Buziaki 😚