12.06.2016 r. - Wisła
Kiedy weszła do sali szpitalnej zobaczyła Paulinę, trzymającą jedną ze swoich córeczek i Michaela, trzymającego drugą. Bardzo wzruszył ją ten widok i jednocześnie trochę zasmucił. Wiedziała, że ona po swoim porodzie będzie sama, a jej dziecko w pierwszych momentach swojego życia nie zazna ojcowskiej czułości. Być może nigdy nie pozna swojego biologicznego ojca. Cóż, to była jej świadoma decyzja i nikogo nie może obwiniać za obecny stan rzeczy.
- Cześć Kochani. - podeszła po cichu do młodych rodziców i uściskała ich. - Gratuluję Wam ślicznych córeczek.
- Gaju, poznaj Misię. - powiedział Michael wskazując na maleństwo śpiące na jego ręce. - I Gabrysia. - Paulina uśmiechnęła się znacząco, podając jej maleństwo.
- Są śliczne. I takie podobne do Ciebie. - zauważyła Gaja, zwracając się do Pauliny.
- Oby nie były takie szalone jak ich mamusia. - dodał ze śmiechem Michael.
- Ani takie uparte jak tatuś. - odpowiedziała na zaczepkę Paulina.
Dumni rodzice cały czas wpatrywali się w swoje malutkie pociechy. Nagle to pokoju wszedł kolejny gość.
- O, jednak dotarłeś wcześniej? - powiedział Michael do zbliżającego się do nich młodego, przystojnego chłopaka, którego Gaja znała tylko z wpisów na stronach Internetowych. - Poznaj Gaję, przyjaciółkę Pauliny. Gaju, to jest mój starszy, brzydszy brat Stefan. - cała czwórka zaczęła się śmiać. Nawet na twarzyczce malutkiej Michalinki pojawił się malutki uśmiech.
Siedzieli, rozmawiali. Uwaga wszystkich skupiona była na kruszynkach, które tej nocy przyszły na świat. Chociaż nie wszyscy skupiali się tylko na dziewczynkach. Stefan często swoje spojrzenia kierował w kierunku Gai. Znał ją z opowiadań młodszego brata. Bardzo chciał ją poznać, dlatego wcześniej niż planował pojawił się w szpitalu.
- Na mnie już czas. - powiedziała Gaja żegnając się z dumnym rodzicami i maluszkami.
- Gaju! Mamy do Ciebie ogromną prośbę. - zaczęła Paulina.
- Przed porodem kompletnie o tym zapomnieliśmy. - jej wypowiedź uzupełnił Michael.
- Czy zostałabyś matką chrzestną Misi? - skończyła Paulina.
- Ależ oczywiście kochani. Z wielką przyjemnością będę chrzestną Waszej córeczki. - podsumowała Gaja, jeszcze raz żegnając się z przyjaciółmi.
- A może Cię odwiozę? - odezwał się siedzący i nic nie mówiący przez dłuższy czas Stefan. - Chyba nie chcesz powiedzieć, że w takim stanie prowadzisz samochód?
- Nie. - uśmiechnęła się Gaja. - Przywiózł mnie tata. Musiał jednak załatwić kilka spraw i.. Za pół godzinki mam autobus. Nie rób sobie problemów.
- Żaden problem. Z chęcią odwiedzę Zakopane.
Wyszli ze szpitala. Stefan zaprowadził ją do swojego samochodu. Jechali głównie w milczeniu. Nie wiedzieli co mówić. Oboje byli bardzo przejęci tą sytuacją. Zamienili ze sobą kilka zdań. Rozmawiali głównie o skokach narciarskich i o pracy. Gdy podjechali pod jej dom, Gaja bardzo się wystraszyła. Zauważyła samochód Łukasza i stojącego obok niego jej byłego męża. Wyszła z samochodu, a on od razu do niej podszedł. Złapał ją za ręce .
- Musisz do mnie wrócić, musisz. Nie możesz mnie tak zostawić. - był kompletnie pijany. Nie chciał jej puścić, mimo jej próśb.
- Ona chyba coś powiedziała. - Podszedł do nich Stefan. - Puść ją!
- A to kto? Twój nowy kochanek? - Łukasz nawet za niego nie spojrzał i zignorował jego słowa.
- Puść ją, albo w tej chwili dzwonię po policję. - krzyknął stanowczo Stefan, odciągając Łukasza od Gai tak, że aż się przewrócił. Wstał i odszedł bez słowa. Wsiadł do samochodu i odjechał.
- Nic Ci nie jest?
- Nie, wszystko jest dobrze, dziękuję.
- Nie powinnaś być teraz sama. - zaniepokoił się Stefan.
- Nie będę. Niedługo wróci tata. A poza tym jestem już dużą dziewczynką. - Gaja zmierzała w kierunku domu. - Ale dziękuję Ci za wszystko.
- Może się kiedyś spotkamy? - zagadnął Stefan.
- Może... - odpowiedziała tajemniczo Gaja.
Weszła do domu i od razu pobiegła do swojego pokoju. Była cała roztrzęsiona. Nie rozumiała zachowania Łukasza. Wręcz była nim poirytowana. Wchodząc do pokoju zauważyła kolejny wielki bukiet czerwonych róż i kartkę od taty: "KOLEJNY PREZENT OD ANONIMOWEGO NADAWCY"
Kto nim może być? Przecież chyba nie jest to od Łukasza? Andreas?!
piątek, 29 kwietnia 2016
"Gdy ktoś mówi ci, że nie kocha, pozwól mu odejść. Gdy czujesz to ty, odejdź sama. Nie szukaj racjonalnych argumentów, bo może ich nie być. Nie szukaj winy. Nie próbuj zrozumieć, kto jak i dlaczego. Zrozumienie przyjdzie potem. Albo też nie przyjdzie nigdy. Szanuj swoje uczucia i innych. Albo szanuj ich brak. I jednego bądź pewna – brak miłości w miłości, to najgorszy z możliwych kompromisów. Nigdy nie stawiaj na równi pozytywki z Jingle Bells z rytmem swojego serca. To zupełnie inne melodie. Jeszcze będziesz kochać."
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Stefan <3 Niech ona będzie ze Stefanem :)
OdpowiedzUsuńI małe bliźniaczki <3 <3 <3 I Blondas, jako tata <3 <3 i jak ja mam teraz pracować, co?
I gdzie tu niby jest ta obiecywana wredota?
I Łukasz, ale Stefan <3 Blondas <3 i Bliźniaczki <3. Nie dzisiaj nie będzie o Łukaszu :)
Skąd u Ciebie taki Stefanowy entuzjazm? :) Przecież "on ma tylko jedno ładne zdjęcie".
UsuńA czy oni przeszkadzają Tobie w pracy? Myślałam, że jak już to ją umilą 😍
Stefan! Tak! Stefan! ❤ Mój spontaniczny pomysł 💕 Blondas i bliźniaczki dla Ciebie. 😘 A Łukasz to tylko wątek dla uzupełnienia ☺