W jej życiu wreszcie wszystko zaczęło się układać tak, jak powinno. Łukasz dał jej spokój i związał się z Natalią. Ona nabrała dystansu do własnego życia i wydarzeń z ostatnich miesięcy, a także zaakceptowała to, co musiało stać się z nią i z Andreasem. Rozpoczynała nowy etap w swoim życiu. W ramionach trzymała Marcelka, swojego miesięcznego synka. Była taka dumna i szczęśliwa, jak nigdy wcześniej.
Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Stefan poszedł otworzyć i wpuścił gościa.
Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Stefan poszedł otworzyć i wpuścił gościa.
- Witaj Gaju! - Andreas podszedł do nich i delikatnie przytulił ją i syna. - Jak się czujesz? Jak Mały? Nadal ma te kolki
- Jakoś dajemy radę. - mówiąc to złapała Stefana za rękę. - Z Marcelkiem już lepiej, ale to też moja wina. Dopiero uczę się jak być matką.
- To ja może zostawię Was samych. Porozmawiajcie na spokojnie, a ja przebiorę i nakarmię Małego. - powiedział Stefan, zabierając syna Gai i Andreasa.
I znowu zostali sami. Oboje dobrze wiedzieli, że ten moment kiedyś nastąpi i że kiedyś będą musieli o tym porozmawiać. Nie ominie ich ta rozmowa. Przecież zostali rodzicami i pewne kwestie muszą omówić. Zapadła niezręczna cisza.
- Napijesz się czegoś? - przerwała ją Gaja, dla rozluźnienia atmosfery.
- Powiedz mi, co teraz będzie z Marcelkiem, skoro wiemy, że jest moim synem? - zmienił temat Andreas.
- Póki co nosi moje nazwisko i chciałabym, żeby tak zostało. Zostaniesz wpisany do aktu urodzenia, jako jego ojciec, oczywiście jeżeli będziesz tego chciał. - w tym momencie zawiesiła głos. Nie Była pewna czy powinna mówić dalej i czy Andreas w ogóle tego chce. Dla niej było to oczywiste, dla niego nie musiało wcale takie być.
- Oczywiście, że tego chcę. - zapewnił ją Andreas. - Chciałbym także mieć możliwość spotykania się z nim.
- Nie będę Tobie tego utrudniała. - na twarzy Gai pojawił się uśmiech. - Jesteś w końcu jego ojcem i masz do tego prawo. Będziemy uzgadniać Wasze spotkania wcześniej.
- Cieszę się, że jesteś szczęśliwa. - Andreas złapał ją za rękę. - Zasługujesz na to. Oboje na to zasługujecie. Gdybym mógł... jakbym miał możliwość.. gdyby się dało - nie mógł znaleźć odpowiednich słów. - Gdyby nie te wszystkie komplikacje, na pewno zrobiłbym wszystko, żebyś była chociaż w połowie tak szczęśliwa jak teraz. Życzę Ci wszystkiego, co najlepsze i jeżeli kiedykolwiek potrzebowałabyś mojej pomocy to dzwoń. Już na zawsze będziesz częścią mojego życia.
Te słowa bardzo ją rozczuliły. Cieszyła się, że w tym momencie wszedł Stefan z płaczącym Marcelem. Dzięki temu mogła odwrócić uwagę Andreasa od siebie i ukryć napływające do jej oczów łzy. Cały czas coś do niego czuła, ale cały czas z tym walczyła. Nie wiedziała jeszcze czy można kochać dwóch mężczyzn jednocześnie, ale wiedziała, że musi teraz zrobić wszystko, żeby poukładać swoje życie. Da siebie i dla tego małej krzyczącej istotki, która zawładnęła nią całkowicie.
Po chwili znowu rozległ się dzwonek do drzwi. Przyjechała Paulina z Michaelem i bliźniczkami. Zapowiada się interesujący wieczór w najlepszym towarzystwie.
Kiedy dzieci zasnęły, Gaja z Pauliną siedziały na łóżku, pijąc herbatę rozmawiały i wspominały stare dobre czasy. Dobre? No w sumie teraz są lepsze. Życie obu przyjaciółek obróciło się o 180 stopni. Obie wiele przeszły, żeby być w tym miejscu, w którym są. Obie poniosły wysoką cenę za swoje szczęście. Obie wiele wycierpiały, zanim otrzymały to, co najwspanialsze.
I oby trwało to jak najdłużej.
********************************KONIEC************************************
Wszystko ma swój początek, ale także ma swój koniec - lepszy lub gorszy. Każdy koniec daje (ponoć) szansę na nowy początek i to dodaje nadziei.
I oby trwało to jak najdłużej.
********************************KONIEC************************************
Wszystko ma swój początek, ale także ma swój koniec - lepszy lub gorszy. Każdy koniec daje (ponoć) szansę na nowy początek i to dodaje nadziei.
Dziękuję wszystkim, którzy czytali to, co (lepiej lub gorzej) tworzyłam. Dziękuję za wsparcie, miłe słowa, motywację i czasem krytykę.
W szczególności dziękuję TOBIE, bo wiesz, że gdyby nie Twoje natchnienie, nie byłoby Gai i całej reszty. Mam nadzieję, że nie rozczarowałam Ciebie zbyt mocno i że dasz szansę kolejnym moim dzieciom.
Buziaki! :*
Ale jak koniec? No jak? Przecież jest Stefek, mogłaś coś z nim romantycznego napisać.
OdpowiedzUsuńAle cieszę się, że Gaja jest ze Stefanem, że jej się wszystko ułożyła.
I, że niby mi dziękujesz? Za co?
Kochana, a czy ja jestem romantyczką? Nie. Więc romansów pisać nie będę. :)
OdpowiedzUsuńKiedy zaczynałam pisać, wiedziałam, że wszystko się ułoży, ale miałam inny pomysł. Jednak Stefek wygrał :P
Tak, Tobie. I Ty już wiesz za co :)
No ale to Stefek :)
UsuńNie wiem za co. Oświeć mnie :)
Ale Stefek jest z Gają i wychowują razem Maluszka :) Tyle w temacie. Nie wiem jak życie potoczy się dalej. Dlatego nie piszę nic. Moooooże kieeeedyś :)
UsuńA kto mnie wspierał, był, motywował?