8.01.2016 r. - Poznań
- Myślisz, że przyjdzie? - Paulina zapytała Gaję, rozglądając się po kawiarni.
- Przyjdzie, jestem tego pewna. Zależy jej na Łukaszu i chce go wrobić w to dziecko. Przyjdzie, Na pewno.
- Gaja, ale... - zawiesiła głos, nie wiedząc czy powinna to mówić. Nie chciała jej zranić. Chciała jej uświadomić jak to wygląda z jej perspektywy. - ... ale nie masz pewności czy ona nie mówi prawdy. To dziecko może być Łukasza. A ona w tym przypadku ma prawo żądać odpowiedzialności z jego strony. Chociażby wsparcie finansowe powinna otrzymać.
- Tak,zdaję sobie z tego sprawę. Ale ona musi mieć pewność, że to jego dziecko. Mam plan, wszystko sobie przemyślałam... - przerwała.
W tym momencie do kawiarni weszła nie za wysoka szatynka, w długich włosach i dość dużym brzuchem. Rozglądała się, szukała kogoś. Gaja bez chwili namysłu wstała i podeszła do niej. Dziewczyna była zdezorientowana i poddenerwowana. Cały czas się rozglądała. Złapała ją za ramię. Wystraszyła ją. Szatynka spojrzała na nią pytającym wzrokiem.
- Cześć. Nie bój się. - mówiła spokojnym tonem, nie chciała odstraszyć dziewczyny. - Ty jesteś Natalia, tak?
- Tak... A Ty kim jesteś?
- Jestem Gaja, żona Łukasza. Chodź, porozmawiamy.
Zaprowadziła ją do stolika. Paulina widząc całą sytuację opuściła kawiarnię, nie chciała przeszkadzać podczas tak ważnej rozmowy. Jej przyjaciółka jest przecież psychologiem, wie co robi i na pewno nie da się ponieść emocjom.
- Napijesz się czegoś? - zapytała Natalię. - Ja zamówiłam wcześniej kawę, ale Tobie raczej nie polecam takich rzeczy. Może sok pomarańczowy?
Nie czekając na odpowiedź poszła go zamówić. Kiedy wróciła została zasypana pytaniami. To dobry znak. Dziewczyna nie wykorzystała okazji, w której Gaja się oddaliła i nie uciekła. Poza wyraża chęć rozmowy.
- Dlaczego Ty tutaj jesteś? Dlaczego nie Łukasz? Przecież z nim się umówiłam. To nasza sprawa. Wiesz o wszystkim? Powiedział Ci? I gdzie on w ogóle jest? Wysłał Ciebie, bo sam nie miał odwagi przyjść i spojrzeć mi w oczy?
- Spokojnie, moja droga, po kolei. Jestem tutaj ja, bo to ja się z Tobą umówiłam, nie Łukasz. - tłumaczyła spokojnie. - Łukasz jest w szpitalu. Miał wypadek podczas akcji i od Wigilii jest w śpiączce. Chciałam się z Tobą spotkać i znaleźć rozwiązanie z tej sytuacji. I mylisz się mówiąc, że to jest Wasza sprawa. Łukasz jest moim mężem i nie zapominaj o tym.
Natalia nie wiedziała co powiedzieć. Nie potrafiła wydusić z siebie słowa. Zawsze pewna siebie dziewczyna była zaskoczona spokojem i opanowaniem żony swojego kochanka. Ta sytuacja wywołała u niej szereg dziwnych uczuć. Czuła się niepewnie, jej odwaga zniknęła, czuła się zagubiona i zawstydzona. Nigdy dotąd nie towarzyszyły jej te uczucia. Gaja przerwała zaistniałą ciszę.
- Jesteś pewna, że ojcem Twojego dziecka jest Łukasz? - sama siebie zaskoczyła swoimi słowami. Nie planowała tak dosadnych pytań zadawać wprost. - Wiem, że nie tylko z Łukaszem romansowałaś. Wiem, że potencjalnych kandydatów na ojców jest więcej.
- Tak, jestem pewna, że to dziecko jest Łukasza. Brałam pigułki, poza tym z chłopakami też się zabezpieczaliśmy. Ostatniej nocy, przed wyjazdem, spałam z Łukaszem. Nie zabezpieczyliśmy się. A kilka dni wcześniej skończyły mi się tabletki. Nie planowaliśmy wtedy tego. Samo wyszło. Przez te kilka dni nie byłam u chłopaków, bo mieliśmy trudne noce z dzieciakami. Wtedy chciałam pożegnać się z Łukaszem i wiesz...
Nie wierzyła w to, co słyszy. Nie chciała przyjąć tego do świadomości. Od czasu rozmowy z chłopakami liczyła na to, że dziecko jednak nie jest Łukasza. Nagle okazało się, że dziewczyna siedząca przed nią nosi pod sercem dziecko jej męża. To było za dużo. To nie mogła być prawda.
- Na kiedy masz termin?
- 29 maja.
Wyjęła z torebki wizytówkę i podała ją dziewczynie.
- Kiedy urodzisz zadzwoń do mnie. Zrobisz test DNA i pomyślimy co dalej. Na pewno nie zostawimy Ciebie samej z tym problemem. Jeżeli to dziecko Łukasza, na pewno będzie je wspierał finansowo. Resztę ustalimy po porodzie. Miło było Cię poznać. - po tych słowach opuściła kawiarnię. W jej oczach stanęły łzy i z trudem powstrzymywała się od płaczu. Jedyne co czuła to kompletną dezorientację. Gdyby ktoś zapytał ją z tym momencie jak się czuje to pewnie odpowiedziałaby, że się nie czuje.
W tym momencie zadzwonił jej telefon. To ze szpitala. Łukasz się wybudził i pyta o nią. Oczywiście, będzie u niego jutro. Nie może inaczej.
Powiedzmy tak. Niby wszystko wynika ze wszystkiego. Ale, albo ja jestem nieżyciowa (wiosna mi nie służy) i mam ochotę kastrować każdego po kolei.Zaczynając od Łukasza kończąc na Maćku, albo głupia, bo nie umiem zrozumieć.
OdpowiedzUsuńOk, chciała się spotkać z tą jędzą, ok. Też bym tak zrobiła. OK, pojedzie do Łukasz, ok też bym tak zrobiła, ale od razu z papierami rozwodowymi. Ja wiem, że nie masz ciągu dalszego. Ja wiem, że to skomplikowana historia. Ja wiem, że emocje są prawdziwe. Ale im dalej w to wchodzi, tym gorzej będzie jej się pozbierać.
Ja czekam na więcej.
Buziaki :)
Kochana, a co do tego ma Maciek? W tym momencie. I czego nie umiesz zrozumieć?
OdpowiedzUsuńJakie papiery rozwodowe? Nie wpadłam jeszcze na to i nie wiem czy tak będzie :)
A co ona ma zrobić? Ona się pogubiła. I to oczywiste.
Buziak! :)
Jest facetem to raz, a dwa powinien pokazać Paulinie, jak było z Michałem. Ich "miłości" nie umiem zrozumieć. "Miłości" Gai i Łukasza.
UsuńA ja bym powiedziała, że się boi. Pogubić i może się pogubiła, ale się boi.
Takie jest życie. Ono jest pełne dziwnych, niejasnych sytuacji. Nic w nim nie jest łatwe. I powiem Ci, że sama nie wiem co w tym momencie będzie dla nich dobre.
UsuńGaja się pogubiła. Nie tylko zresztą ona. Ogarnie się. Musi jednak jeszcze sporo przejść. Wyobraź sobie, że jesteś na jej miejscu - od razu podjęłabyś decyzję? Wiedziałabyś co zrobić?
Może cię zdziwię, ale tak. Z prostej przyczyny, ja nie toleruje zdrad. Nie ważne jaka byłaby jej przyczyna. Dla mnie byłby skreślony.
OdpowiedzUsuńAle Gaja każdą decyzje podejmuje ze względu na wydarzenia sprzed lat, a przecież Łukasz też ją zgwałcił. Sama do tego doszła. A jednak nie umie odejść. To jak bite kobiety, które wmawiają sobie, że to ostatni raz. Jak żony alkoholików, sądzące, że jak zostaną, on przestanie pić.
Nie zrozum mnie źle. Ja wiem, że jej jest ciężko. Że to toksyczny związek. Że go kocha i może on też gdzieś tam kocha ją. Ale nie może tłumaczyć każdego jego zachowania miłością i pracą.
UsuńTo jest skomplikowane. Ona się boi. Cały czas. Boi się tego, czego nie zna. Łukasza zna i poniekąd dlatego na to wszystko się godzi. Nie wiem sama jak to wytłumaczyć, ale myślę, że rozumiesz. Ona boi się zmian. Może też tego, że sama nie da sobie rady.
OdpowiedzUsuńOna w to wszystko nie wierzy. Ale woli udawać, że wierzy.
A Ty znowu mnie zakręciłaś, wiesz.
to ma swoją nazwę. :)
UsuńAle ty sobie spokojnie pisz. Ja zniosę wszystko :)
Co ma swoją nazwę? Jaką?
UsuńNa ciąg dalszy poczekasz, muszę najpierw na czymś innym się skupić. Skoczkowie czekają!