poniedziałek, 29 lutego 2016

"Jeśli istnieją złudzenia optyczne, w wyniku których widzimy jeden obiekt jako większy od drugiego, nawet jeśli wiemy, że oba są dokładnie tej samej wielkości, to dlaczego nie miałyby istnieć takie złudzenia emocjonalne?"

29.07.2015 r. - Ustka
Dzień powrotu do Zakopanego. Nie były to jej wymarzone wakacje, ale robiła wszystko, żeby nie dać tego po sobie poznać.
Byli kilka razy razem na plaży, na basenie, w parku linowym. Chodzili razem na posiłki i biegali razem. To chyba nie dużo, ale może nie miała prawa więcej od niego wymagać.
Rano wstała wcześniej. Spakowała ich rzeczy. Zjedli razem śniadanie i wypili kawę. Później podeszła do Łukasza i mocno wtuliła się w niego. Poczuła jego zapach. Tak bardzo go lubiła. Poczuła zapach jego wody po goleniu i perfum. To uczucie działało na nią uspokajająco.
- Zadowolona? - zapytał Łukasz delikatnie uśmiechając się do żony.
- Tak, dziękuję.
- Ale wiesz, że teraz wolałbym wracać z Tunezji. Tam przynajmniej moglibyśmy kąpać się w morzu. Widziałaś? Tam temperatura wody w morzu jest prawie taka sama jak tutaj temperatura powietrza.
Taki już był jej Łukasz. Zawsze musiał mieć rację, być najmądrzejszy, zasypywać ją racjonalnymi argumentami. A ona lubiła być czasami po prostu sentymentalna i robić rzeczy, które niekoniecznie były wygodne.
- Przecież wiesz, że stać nas na dużo lepsze wakacje. Ale oczywiście, jak Ty się uprzesz... - Gaja nie pozwoliła mu skończyć.
- Łukaszku, przecież wiesz, że to miejsce ma dla mnie szczególne znaczenie.
- Tak, wiem. Jako nastolatka przyjeżdżałaś tutaj na obozy harcerskie.
- Kolonie harcerskie. - poprawiła go Gaja.
Łukasz spojrzał na nią karcącym spojrzeniem. Nie lubił, kiedy zwracała mu uwagę.
-
Kocham Cię! - powiedziała do męża, całując go. - I chciałabym, żebyśmy spędzali więcej czasu razem.
Łukasz popatrzył na nią niepewnie. Jakby szukał w głowie wytłumaczenia obecnej sytuacji. Wytłumaczenia siebie i swojego zachowania.
- Przecież wiesz jak wygląda moja praca... - nie zdążył dokończyć. Zadzwonił jej telefon. Pobiegła go odebrać.

- Cześć Tatusiu!
- Kochanie, nie mam za dużo czasu, porozmawiamy po Waszym powrocie. Ale wiedz, że udało mi się załatwić Tobie ten wywiad. Spotkacie się w niedzielę o 12. Andreas wraca do Austrii dopiero w poniedziałek. Chce, żebyś pokazała mu miasto.
- Dziękuję Ci bardzo! Jesteś taki kochany!
- Kocham Cię córeczko! Szerokiej drogi.
- Ja Ciebie też.

Spakowali walizki do samochodu i odjechali. W drodze za dużo ze sobą nie rozmawiali, Gaja była tak przejęta brakiem przygotowania do wywiadu, że szukała w Internecie dostępnych informacji na temat Andreasa i przygotowywała pytania.

Nie rozumiała, jak to się stało, że nigdy nie poznała go osobiście. Jeździła przecież często na konkursy. Andreas, w jej odczuciu, był osobą bardzo zamkniętą w sobie. Nigdy do niej nie podszedł, jak robili inni skoczkowie, w tym jego koledzy. Im dłużej o tym myślała, tym bardziej bała się tego spotkania. Czegoś się obawiała.

Dojechali późnym wieczorem. Rozpakowali się, Gaja wzięła prysznic i od razu poszła spać. Jutro emocjonujący dzień - treningi w Wiśle, a wieczorem spotkanie z Pauliną. Musi być w formie.


ŁUKASZ

Kompletnie się pogubiłem.
Nie wiem co czuję.
Dokąd zmierzam. 
Co mną kieruje.
Czy kocham Gaję? Tak! Przecież jest moją żoną. Może i nie potrafię jej tego okazać, ale okoliczności się zmieniły.
Ona nie rozumie. Żyje w tym swoim sportowym świecie, pisze, podróżuje, analizuje.
Nie rozumie, że w wielu kwestiach się różnimy. Kiedy opowiadam jej o mojej pracy, robi wielkie oczy i udaje, że rozumie.
Jestem Strażakiem. Pracuję w Jednostce Ratowniczo - Gaśniczej Państwowej Straży Pożarnej. W niektóre, wolne od służby dni jestem w Częstochowie. Jestem nauczycielem w Szkole Aspirantów Państwowej Straży Pożarnej. Szkolę kadetów na dobrych Strażaków. A ona zarzuca mi brak czasu dla niej. A co ja mam zrobić?
Tak, wiem. Popełniłem błąd. I jego konsekwencje ciągną się za mną od roku. Wiem, że ten błąd oddala mnie od Gai. Ale nie potrafię niczego z tym zrobić. Nie potrafię przerwać tego ciągu.
Może to źle zabrzmi, ale jestem pewien, że Gaja mnie nie rozumie. I to jest przyczyną moich błędów.

2 komentarze:

  1. Ty wiesz, o czym pomyślałam, prawda?
    Łukaszku, jak cię pocieszę :)
    Mam pewne typy, ale nic nie powiem. Będę sobie tu cichutko czekała na więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiem :)
    Ale to nie jest takie proste i oczywiste.

    OdpowiedzUsuń